Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Istotne znaczenie głosów z daleka
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Istotne znaczenie głosów z daleka PDF Drukuj Email
Opinie
niedziela, 19 grudnia 2010 20:48 | Wpisany przez Feliks Stalony - Dobrzański

Redaktor zrelacjonował na łamach gazety głosy zza granicy. Niby słuszne – ale tak samo słuszne jak onegdajszy głos człowieka zza zachodniej granicy ówczesnego bloku zdziwionego narzekaniem na „Nich”. Nie podoba się Wam rząd – powiedział – to go sobie zmieńcie. No właśnie potrzebna była reakcja społeczna na dużą skalę i wola – nie ukrywajmy – tych rządzących, którzy poczuli przypiekanie pięt i zaczęli szukać wymoszczonego miejsca, by owa zmiana nastąpiła. Od tej pory można też dyskutować o tym czy i na ile owa zmiana nastąpiła. To jednak na razie zostawmy, bo  to temat ściśle polityczny i nie na moją głowę, którą można utracić. 
Dziś, mówienie, że akcja pisania listów powinna być skierowana do Posłów i Senatorów jest o  tyle prawdziwe co i lekko bez sensu. Dopóki zostaje się Posłem lub Senatorem głównie dlatego, że przed wyborami trafia się na łaskawość aktywu swojej partii i uzyskuje właściwe miejsce na właściwej liście – to myślenie o elektoracie, takie praktyczne i na co dzień, w oderwaniu od politycznej poprawności panującej w Partii, jest po prostu pozbawione racjonalnego sensu. Z najbliższych przykładów służę sprawą wysypiska w Myślenicach (a ta nie trwa rok czy dwa i nie jeden Poseł był o sprawie informowany) czy wyczynów władz Rabki zagrażających utrzymaniu statusu uzdrowiska i prowadzących do faktycznej likwidacji Parku Zdrojowego. W tym ostatnim przykładzie mówi się oczywiście nie o likwidacji a o rewitalizacji Parku tyle, ze można nazwać – definitywnej, bo prowadzącej chyba tylko do uzyskania perspektywy dla nowych terenów inwestycyjnych. O sprawie PGO w Krakowie, konsultacji czy Spalarni  w Krakowie nie wspomnę. Z prostego powodu. Nie kto inny a właśnie politycy lokalni, działający na wyższych poziomach są tymi, dla których to są sprawy nośne w Ich środowisku politycznym. Po co – obywatel u Nich ma interweniować. Pytam – po co?  Skarżyć się do siły sprawczej? Samo w sobie śmieszne w nieskuteczności. Nie tyle domniemanej co pewnej. Tu są potrzebne inne środki – nie te które są właściwe dla demokracji. Tu jest – w zasadzie – demokracja. A to co innego. 
Ci którzy wypisują swe propozycje stawiane z odległości realiów oddalonych o pół globu – maja rację, ale w odniesieniu do zwyczajów, które tam - panują. U nas rzeczy, które tam pociągałyby automatyczną dymisję najważniejszych – nie tylko przechodzą płazem ale jeszcze są powodem do skutecznego robienia problemów Tym, którzy śmieli sprawę podnieść. Sięgnijmy i to nie tylko po sprawę afery hazardowej i jej losów w, ze tak powiem, Komisji. Nie ma chyba – i to po ostatnich wyborach samorządowych, już widać bez ogródek, takiego czegoś, co by dyskredytowało w oczach Wyborców tzw nieusuwalnych, czyli geniuszy zarządzania Gminami. Jeśli ktoś mi wyjaśni na gruncie racjonalnych argumentów, skąd taki wysyp wójtów czy burmistrzów konkurujących już w czasie rządzenia z Bat’ką Łukaszenką, to będę wdzięczny. Przekonuje mnie tylko przypuszczenie, ze w znakomitej większości są to Pilni uczniowie jego metod zakulisowych. Tam dziś przynajmniej jest dziesięciu teoretycznych kontrkandydatów, tu – bywa że ich nie ma w ogóle. To powinno dać do myślenia. Czytelnicy uważają, że Krakowska.info powinna więcej pisać o przemianach w Polsce, o zmianach w świadomości społecznej, o wydarzeniach kulturalnych czy literackich. Pięknie. Tyle, że ja właśnie też chciałbym móc pisać o takich przemianach, skoro ludzie już odbierają politykę - nawet lokalną – jak teatrum. To i kto ma media – ten ma władzę – i po co mu jakiś elektorat? Chciałbym móc pisać o elektoracie znającym siłę swej kartki wyborczej a nie o elektoracie przekonanym o bezsilnym domaganiu się realnych konsultacji społecznych i o zerowym sensie głosowania. Proszę wziąć pod uwagę, iż to na nasze warunki jest już całkiem racjonalna postawa. Większość z korespondentów ponoć ubolewa, że  prasa staje się monotematyczna i nastawiona jest głównie na lokalne  wydarzenia polityczne a spokojnie patrzy, podobnie jak i obywatele, jak  rząd cynicznie przymierza się do zawłaszczenia  wypracowanych przez nich  oszczędności emerytalnych  zgromadzonych w OFE. 
Tym jednak do głowy nie przyjdzie, że w Państwie mówiącym, że jest oparte o demokrację przechodzi spokojnie i tylko z protestami oszołomów prosty fakt, że  lokalne struktury PO – rządzącej Partii posiadającej już totalny monopol na władzę – potrafią z publicznej konferencji prasowej wyrzucić prasę, którą oceniają jako sobie mniej przychylą. Sam ten fakt był opisywany na łamach Krakowska.info – i wpłynął na cokolwiek? Te same władze w sprawie  dotyczącej lokalnej infrastruktury, niezbędnej do normalnego funkcjonowania miasta, umywają ręce i odsyłają do swojego ministra w Warszawie. To są sprawy ściśle powiązane z innymi ważnymi sprawami. Jak będzie się czuł elektorat miłośników PO, po odstąpieniu od budowy trasy S7, gdy na skutek tego, po podpisaniu umowy społecznej (czyli ludzi wykazali dobrą wolę nie stając bezwzględnie okoniem) zostanie wybudowana spalarnia odpadów przy ul Giedroycia – a transport odpadów z całego Miasta i okolicy  będzie się odbywał przez Ich Dzielnicę. Jaka jest wygodność tej władzy? Wniosek jest jeden. Tej władzy po prostu na tym nie zależy. Rzecz nie pojęta dla kogoś z krainy realnej demokracji. Tu jest proszę Państwa demokracja monopartyjna, w której opozycja jest już wdeptywana, ośmieszana, poniżana i lekceważona siłowo.
Widać za dużo lat upłynęło od chwili, gdy panowała demokracja – inaczej, czyli socjalistyczna, by ludzie to jeszcze pamiętali a politrucy nowego zaciągu już dbają o amnezję. Stąd media niezależne – to już powoli fikcja i trochę śmieszność, tak jak – bez względu na osobiste zdanie – można bezkarnie sobie ujeżdżać po Radiu Maryja. Był nawet kiedyś tytuł prasowego wystąpienia „czy radio ma ryja” śmieszne- nieprawdaż ?
Z tego co piszę można wyprowadzić tylko zaproszenie do instruktorów zza granicy – zanim wydasz osąd i dasz światłe rady – wejdź w temat. Wcale nie mówię, iż nie mają oni racji, nie pokazują rzeczy, których my nie widzimy. A warto zobaczyć coś takiego co bym nazwał absolutnie bezkarną butą władzy. Buta ta nie jest przez nasz elektorat karana, a jest raczej niestety nagradzana. Sam sobie elektorat gotuje swój los. Warto zauważyć.
I to uznaję za ważny wniosek poddany głosami z daleka i dystansu.