|
Opinie
|
|
poniedziałek, 17 stycznia 2011 10:40
| Wpisany przez fsd
|
|
Przyłapali Kracika na jeździe po spożyciu! Afera! Odebrane prawko. Jestem przeciwnikiem pijanych na drodze – przez jednego nawet o mało nie przejechałem się na drugi świat. Oddzielna to historia. Nie chcę też w tej chwili wchodzić w politykę, ale warto i w takiej sprawie powiedzieć przynajmniej swoją prawdę.
Konia z rzędem komuś kto mi wyjaśni następujące wątpliwości. Po pierwsze – wynik badań urządzeniem policyjnym dawał wynik raz tak – raz siak. W tym - to siak – to był wynik ZEROWY! Wątpliwości z litery prawa rozstrzyga się na korzyść oskarżonego, chyba, że chce się go gnębić. Po drugie – jeśli Policja dysponuje sprzętem o niejednoznacznej skuteczności to na jakiej podstawie w ogóle jest w stanie komuś cokolwiek udowodnić. Przez dmuch, huch albo nos? Powtarzam – jestem osobistym wrogiem pijanych na drodze. Zero tolerancji – i tu sporu nie ma. Jednak kara musi być związana z udowodnioną winą. W tym przypadku wcale bym się nie zdziwił, gdyby Pan Kracik, który elegancko oddał prawo jazdy, nie dyskutował, nie opierał się, po całej procedurze, którą jak sądzę ma wygraną jak w saku, wystąpił nie tylko przeciw Policji o odszkodowanie (a ma za co) ale i zbiłby na sprawie niezły kapitał polityczny. Nie na darmo podjął decyzje, że będzie wożony – bo jako wojewoda i człowiek poruszać się musi, że zapłaci wszelkie koszta – ale będzie je miał zwrócone i to z nawiązką. Wygląda na to, że złapał Tatar Tatarzyna a tu Tatar za łeb trzyma. Sprawa może się okazać skandaliczna – ale dla Policji, a dla Wojewody może być politycznym darem z niebios. Zwłaszcza, że są niestety ludzie, dla których sama jazda po alkoholu w niewielkich ilościach to nic zdrożnego. Nic bardziej mylnego – ale to inna bajka, a z sensacji – bo to taki ma wymiar, w tym przypadku dworować nie wolno.
|