|
Prawem każdego jest możliwość prezentacji swojego punku widzenia i domaganie się, szczególnie w sprawach publicznych i dotyczących interesu Kraju, możliwie precyzyjnych odpowiedzi. Opozycja – choćby i z tego tytułu, a także i dlatego, że jest opozycją i ma za sobą konkretny liczebnie i jakościowo elektorat, ma niezbywalne prawo do zadawania pytań, wyrażania opinii i żądania wyjaśnień.
Na każde pytanie można udzielić odpowiedzi lub informacji. Uchylanie się od rzeczowego dialogu z opozycją wprost i dosłownie w demokracji kompromituje rządzących. Czy coś źle powiedziałem? Katastrofa pod Smoleńskiem nie jest i nigdy nie będzie zdarzeniem nieistotnym z punktu widzenia interesu Państwa. Nie tylko PiS-u czy rodzin ofiar oraz wszystkich tych którzy tylko żałowali, że nie mogą być przez te dni po katastrofie i w każdym innym momencie pod Pałacem razem z tymi, którzy ich swą obecnością reprezentują. Aklamacje, że domaganie się pamięci, ujawnienia prawdy i obrony honoru to awanturnictwo polityczne nie zastąpią braku odpowiedzi na najbardziej elementarne a w istocie dramatyczne pytania. Polityczna awantura PiS-u – bo tak to jest nazywane – jest tylko tak określana wobec braku rzeczowych odpowiedzi. Bo czy na przykład padła odpowiedź na najprostsze by się wydawało pytanie – kto, kiedy, jak, i na jakiej podstawie, zdecydował o przyjęciu za bazę odpowiedniego punktu konwencji Chicagowskiej i o oddaniu Rosjanom z Panią Generał całkowitego władztwa nad materiałem dowodowym, co umożliwiło im od początku na pełną i bezwzględną kontrolę na faktografią a nie tylko interpretacją. Przecież nawet prosta odpowiedź – zostaliśmy przez Rosjan postawieni przed faktami dokonanymi – jest odpowiedzią – byłaby odpowiedzią. Może niewygodną z punktu widzenia całej postawy rządu w tej kwestii i rodzącą następne pytanie – to w takim razie dlaczego od razu nie domagano się drogą dyplomatyczną zwrotu wszystkich dowodów rzeczowych. Taka na przykład rzecz jak przyjęcie bez zastrzeżeń i reakcji informacji o rzekomo stwierdzonej zawartości alkoholu we krwi Gen Błasika, po jakimś (bliżej nieokreślonym) czasie od momentu gdy ciało to zostało rozerwane na strzępy – jak się teraz dowiadujemy, kompromituje Polskich fachowców albo tych, który z przyczyn politycznych wolą schować głowę w piasek. Czyżby więc Poseł Macierewicz wielce się mylił biorąc tylko o jedno pod uwagę? To co można było też w tym czasie powyczyniać z czarnymi skrzynkami i innymi dowodami – wiedzą tylko konstruktorzy skrzynek i zawodowi śledczy.. I tak dalej. Nie wolno mówić o politycznej awanturze tylko dlatego, że nie ma pełnego milczenia i zgody na każdy czyn i zaniechanie ludzi odpowiedzialnych za tą sprawę dziś. Nie gdzieś, a tu. Styl tak zwanych odpowiedzi, w tym połajanki posłów jakoby byli niespełna władz rozumu – przez „to nie trudno zrozumieć”, „sądziłem że to zrozumieliście” „to nie jest trudne do pojęcia” świadczy tylko, że Pan Premier już stracił rachubę kiedy jest wśród swego dworu a kiedy występuje publicznie a kiedy pobyt na trybunie sejmowej traktuje jak dar Jego kolegów i podwładnych partyjnych Pana Schetyny lub Niesiołowskiego do rozwijania swej akcji politycznej pod hasłem „opozycja robi hucpę”, a nie wypełniania swego obowiązku udzielania rzeczowych dopowiedzi. Bo fakt jest taki, że jakoś nie usłyszałem żadnej odpowiedzi na konkretne pytania. Zawsze za to była powtarza mantra o nieodpowiedzialnej opozycji w towarzystwie ataków personalnych. To dawna szkoła obecnego kolegi ex Posła Palikota. Niesiołowski sam został na stanowisku. Filipiki polityczne opozycji można i godzi się pomijać – ale na podstawowe pytania o reakcję na haniebne wystąpienie MAK-u, o przyczyny spolegliwości wobec Rosjan itd. nie można było się doczekać. Podkpiwanie z tego co powiedział Prezes J.Kaczyński jest zwykłą ucieczką w rejony ad personam. Zresztą to jest ulubiona technika od czasów diagnozy entymologa – jako znawcy psychiatrii, samego zresztą najprawdopodobniej kandydata do zażywania co najmniej leków uspakajających i wstrzymujących pianę w kącikach ust toczonej w chwilach uniesień nienawiści w miłości inaczej. Cały ten spektakl – nakierowany na przedłożenie ludziom swej bezradności i strachu jako efektów szaleńczej zupełnie akcji PiS, które śmie w ogóle zadawać takie pytania, a nie cieszyć się naiwnie ze światłości jedynie słusznej linii, przyprowadził mi na myśl nieodparcie obrazy znane mi z przeszłości. Obraz Bieruta – znają już nieliczni, Gomółki i Cyrankiewicza którzy prawi identycznie mówili o opozycji (przepraszam agenturze kapitalistycznej) dodając w ferworze coś o obcinaniu rąk, pamiętają niektórzy, Gierka za to mówiącego o konstruktywnej opozycji i polskiej racji stanu w sojuszu ze Związkiem to już wielu pamięta. I w tym miejscu przypomniała mi się książka – można powiedzieć codzienne kalendarium zdarzeń z lat 80 tych Red. S.Maciejewskiego o tytule – właśnie „Wojna Polsko-Polska” Jest to pamiętnikarski zapis kolejności różnych zdarzeń i fragmentów wystąpień z Plenów i potępień z lat 1980-83. Całości wydana w 2007 r czyli jeszcze nie tylko przed katastrofą ale i grubo wcześniej. Wtedy też i termin wojna polsko - polska określał metodę stosowaną przez władze. Nie przez opozycję – bo ta ma na ogół racje, a te stają przeciw interesom. Termin więc, ani też argumentacja nie są nowe a raczej zatrważająco stare. Uzmysłowiłem sobie, że tamten system miał lekceważoną i fizycznie niszczoną opozycję oraz – nie ukrywajmy na początku miał poparcie tłumów, którym podano jako napitek myśl o ich wiodącej i historycznej roli oraz o tym, że nie jest ważna kompetencja a wierność Partii i jednomyślność. Sprzeciw wobec jednomyślności był działaniem antypaństwowym. I dziś pytania opozycji otrzymywały tą rangę. Od tamtych czasów upłynęło lat 30 do 40 tu by ludzie się wkurzyli a i to nas dużo kosztowało. Teraz po entuzjazmie lat 89 – 90 upłynęło lat dopiero 20 a i tak poparcie dla jedynie słusznej jest znaczne. Tak na marginesie może wato by było sobie uzmysłowić co się to podziało z dawnymi entuzjastami zmian. Tamci entuzjaści lat 40 – tych i 50 –tych miewali bolesne przebudzenia. Dziś proste ekstrapolacje dla prognoz rozwoju sytuacji nie są możliwe. Ludzie już w ogóle przestają myśleć kategoriami interesu wspólnego a przechodzą na bezideowość. Ta zostaje tylko jeszcze w sferach wiary. Stąd łatwo ludziom wdusić, iż to co jest właściwie dla nich fundamentem bez którego nic nie są w stanie zrobić, czyli Ojczyzna, Państwowość i Honor są tylko przedmiotem chorobliwych mrzonek i ataków oszołomów wywołujących wojnę Polsko – Polską. Zdałem sobie sprawę jak dalece ogłaszanie tej wony tam gdzie się tylko zadaje pytanie jest zabiegiem ograbiającym ludzi jako społeczeństwo z jego podmiotowości.. W nowej koncepcji społeczeństwo ma być przedmiotem i o koniecznie zachwyconym. Z działań (a właściwie nie –działań) w sprawie katastrofy, kolei, zdrowia, nauki itd. Obyśmy nie za długo żyli w krainie takiej szczęśliwości – bo będzie nieszczęście. |