|
Po pierwszej sesji Rady Dzielnicy IV przyszła pora na kilka uwag i ogólnych refleksji. Wcześniejsze haniebne zabiegi- posłanki PO Katarzyny Matusik –Lipiec - powołania Zarządu Dzielnicy złożonego tylko ze wskazanych przez nią kandydatów już opisaliśmy.
(Dziękuję za listy i opinie na ten temat, wykorzystamy je w przeddzień jesiennych wyborów parlamentarnych, m. innymi po to aby osoby uprawiające politykę w takim stylu nie doprowadziły jej do całkowitej degradacji). Zabiegi te –jak na razie - odniosły skutek. Jednocześnie pokazały jakie osoby weszły do rady, co raczej nie jest budujące. Obrady otworzył i prowadził do czasu wybrania Przewodniczącego Dzielnicy radny miejski Janusz Chwajoł. Robił to z niebywałą kulturą i taktem. Duże uznanie dla p. Janusza. Na samym początku sesji obóz członków PO + „kupieni najemnicy” został zaskoczony przeze mnie projektem uchwały przewidującym, że każdy kandydat do władz dzielnicy musi wygłosić expose i odpowiedzieć na pytania z sali. Jakub Kosek, który był przez nich przygotowany do objęcia funkcji Przewodniczącego na taką uciążliwość był przygotowany i głosował „za”. Natomiast pozostali kandydaci wpadli w małą panikę , ale wniosek przeszedł 18 głosami przy trzech wstrzymujących. Na przewodniczącego Rady i Zarządu zgłoszono dwóch kandydatów: wspomnianego już Koska i Andrzeja Kolucha. Wybory zaczęły się od expose wygłoszonego przez Andrzeja Kolucha. Zaprezentował się doskonale, dając dowód, wszechstronnej wiedzy na temat potrzeb dzielnicy i udowadniając, że byłby świetnym szefem dzielnicy, wręcz menadżerem. Kosek na tle tego kandydata wypadł blado, ale nie beznadziejnie. Było kilka pytań do Kolucha, ja zadałam pytanie Koskowi o zrównoważony rozwój, czyli jak zamierza dzielić miejskie pieniądze na tle fatalnych doświadczeń poprzedniej kadencji. Dałam za przykład Szkołę Podstawową nr 107 o którą radna z Żabińca Katarzyna Matusik Lipiec zupełnie nie dbała. Większość kasy szła na remonty i modernizację Szkoły Podstawowej nr 68, której dyrektorowała Przewodnicząca Dzielnicy Teodozja Maliszewska. Wspomniałam również o remontach ulic przykładowo Zabiniec, która spadła w rankingu zadań priorytetowych. Odpowiedź była mocno wymijająca, jednak niosła w sobie minimalną nadzieję na zmiany. W głosowaniu Kosek uzyskał 12 głosów, Koluch 8, jeden głos był nieważny co oznacza ,że był to głos wstrzymujący się. Od tej chwili Przewodnictwo obrad objął Kosek, który jako jedyny miał prawo zgłaszać dalszych kandydatów. Radni odrzucili projekt uchwały radnego Jagockiego postulujący trzy osobowy skład Zarządu. Trudno się temu dziwić ,bo właśnie miejsca w Zarządzie były tym bonusem dla „najemników”za poparcie obozu Matusik – Lipiec. Kosek na zastępcę Przewodniczącego zaproponował Grzegorza Chmurzyńskiego. Jego expose było żenujące. W zadawanych pytaniach przypomniałam mu sesję z lipca 2009 gdzie prezentował projekt uchwały dot. inwestycji na Żabińcu. Na moje ówczesne pytanie jaka firma się o to stara, beztrosko odparł, że nie może przeczytać bo pieczątka jest zamazana. Przypomnienie przeze mnie tego faktu mocno go zdenerwowało , a nie mając nic na swoje obronę powiedział, że… atakuję go politycznie. Za to pełen dumy poinformował , że jest głównym księgowym w Stowarzyszeniu Willa Decjusza. Po tej informacji przestałam dalej pytać, bo o tym Stowarzyszeniu istotnie słyszałam, szczególnie historię o wejściu w posiadanie tego pięknego obiektu Na Woli Justowskiej. Głosowanie było tylko formalnością, podobnie jak wybór trzech członków Zarządu zaproponowanych przez Koska: Joanny Sadowy, Mariusza Bembeneka i Stefana Figiela. Po zakończeniu głosowania grupa opozycyjna nie kryła rozczarowania,a nawet …rozbawienia. Wybrany Przewodniczący, Jakub Kosek proponując tych kandydatów dał dowód, że jest typowym funkcjonariuszem partyjnym, bez własnego zdania i bez - nawet cienia – szacunku dla mieszkańców dzielnicy. Fakt, że uchwała Rady Miasta powołująca dzielnice jest bez sensu, ale nawet najgłupszą uchwałę sensowni ludzie potrafią uczynić strawną i zrozumiałą. Niestety tego zabrakło w tym przypadku. Popatrzmy na skład Zarządu oraz z których okręgów dzielnicy pochodzą jego członkowie. Przewodniczący Kosek (PO) startował z okręgu wyborczego nr 2 ( cześć Azorów). Jego zastępca Chmurzyński (PO) okręg wyborczy nr 8 ( blisko Azorów) członek Zarządu nauczycielka Sadowy (skaperowana przez Matusik – Lipiec) z okręgu nr 5 (Azory) Bembenek (PO) z okręgu nr 9, a ostatni członek Zarządu Figiel,( również skaperowany, to policjant i prawnik, deklarujący chęć zajmowania się inwestycjami i nieruchomościami, zamiast bezpieczeństwem) z okręgu wyborczego nr 21 Tonie. A więc z tego podziału stanowisk w Zarządzie powinni być zdecydowanie zadowoleni mieszkańcy Azorów i okolic oraz Toń. Natomiast Koskowi i Matusik -Lipiec można zadać pytanie, kto będzie reprezentował w Zarządzie mieszkańców okręgów wyborczych :10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, . Prosta przyzwoitość nakazywałaby wybrać członków Zarządu według następującego klucza: Mamy 21 okręgów wyborczych. Tworzymy 5 grup z sąsiadujących ze sobą okręgów wyborczych. Do okręgu, gdzie był wybrany Przewodniczący dokładamy cztery sąsiednie i tę grupę okręgów i zamieszkałych tam ludzi on reprezentuje w Zarządzie. Z pozostałych 16 okręgów tworzymy cztery grupy i reprezentant każdej z nich wchodzi do Zarządu. W czteroosobowej grupie radnych można przyjąć za kryterium wejścia do Zarządu ilość zdobytych głosów: radny z największą ilością głosów zostaje członkiem Zarządu. Gdyby przyjąć takie założenie to skład władz w naszej dzielnicy wyglądałby następująco: Przewodniczący Kosek reprezentuje w Zarządzie mieszkańców okręgów wyborczych od 1 do 5. Mieszkańców okręgów od 6 do 10 powinien reprezentować w Zarządzie Bembenek. Reprezentantem ludzi zamieszkałych w okręgach 10 – 13 powinien być Andrzej Koluch, w okręgach 14 -17 Grażyna Zamorska i 18 -21 Stefan Figiel. Z tego wynika, że Joanna Sadowy jak i Grzegorz Chmurzyński nie powinni być w Zarządzie, a będąc tam zajmują nie swoje miejsca. Zamierzam zwrócić się do Przewodniczącego Rady Miasta Krakowa o wprowadzenie takiej poprawki do uchwały o Radach Dzielnic. Byłby to rzeczywisty krok do ich odpolitycznienia , a nie zawłaszczanie przez partie i tworzenia z nich politycznego żerowiska dla „cwanych inaczej” posłów.
|