|
Nie da się chyba inaczej nazwać akcji politycznej wykonanej przez PO Radę Dzielnicy IV. Dla jasności sprawy powiem, że jestem mieszkańcem Krakowa, lecz nie owej Dzielnicy. Wydaje mi się jednak, iż pokazanie całej grozy i …śmieszności sytuacji, jest konieczne.
Właśnie dlatego, że sprawa nie ma wcale wymiaru w istocie lokalnego czy jak łatwo by było zasugerować – personalnego. O co chodzi – już wyjaśniam. O sprawie dowiedziałem się z krakowska.info Z takim medium totalitaryzm sobie ciężko radzi – to się i dowiedziałem. Kadafi wyłączył Internet. To coś znaczy. Otóż całkowicie upolityczniona – oczywiście „bez robienia polityki” co było naczelnym hasłem wyborczym PO – przez ową partię opanowana Rada Dzielnicy IV spowodowała, że jedna Radna nie została dopuszczona do udziału w żadnej Komisji. Dyskryminacja? Parytet? Przypadek? Fatum? Nic z tych rzeczy. Owa Radna jest a/ wrażym elementem w „zdrowym ciele” jedynie słusznej tkanki owej Rady b/ jest wyjątkowo niebezpieczna, bo równocześnie jest Naczelną lokalnej Gazety Internetowej i na paru rzeczach się autentycznie zna. Taka dopuszczona do informacji, które mają przebiec psim swędem przed opinią publiczną – pozostaje poza kontrolą – a to wieszczy poważne kłopoty w konsumpcji władzy – jak się to teraz już bez ogródek nazywa c/ Jest Radną spoza klucza poprawnego politycznie – nowo wybraną, ale z poważną wadą – uzyskała niebezpiecznie przyzwoity wynik wyborczy. Niech taka urośnie w siłę i co? Zauważmy, że tymi decyzjami politycznymi – bo to nie była jedna decyzja a ich cały ciąg - rządząca w Radzie PO, dała wyraźny sygnał mieszkańcom jak Ich – nie ową Radną – a Ich, traktuje. Mają raz na cztery lata przyjść i zagłosować. Reszta ma być milczeniem i jest wewnętrzną sprawą i to nawet nie Rady, a tylko jej części. Uogólniając – sytuacja ta pokazuje też jaka już panuje nerwowość wśród rządzących. Konsumpcja nade wszystko i ponad wszystko. Szybciutko – bo może się skończyć eldorado bezkarności. Można powiedzieć – ludzie wybrali. Warto w takim razie dodać – jaki procent ogółu zdecydował, że cała reszta jest traktowana jak kierdel do poganiania. Oddzielny to temat i godny refleksji wszystkich mieszkańców. Uniemożliwienie sprawowania mandatu przez wyłączenie osoby kompetentnej – o ile wiem - w co najmniej trzech dziedzinach, które dotykają problemów Dzielnicy, nie tylko szkodzi tym sprawom – a te obchodzą wyborców – bo ktoś tą Osobę wybrał, ale jest sabotażem podstawowego mechanizmu demokratycznego. Łaukaszenka też ogłasza wszem i wobec, iż lepszej demokracji jak na Białorusi – nie znajdziesz w świecie. Podali sobie ręce – nic tylko pogratulować. I jaka jest wiarygodność przewodniej siły pretendującej o niesienie kaganka demokracji ? Śmiać się z braku konsekwencji czy płakać nad cynizmem. W tej sytuacji, mam bardzo konkretną propozycję do Tych wszystkich lekceważonych przez Dyktatorów Rady Dzielnicy PT - Wyborców Pani Zamorskiej. Gdy tylko na tapecie Rady będzie się pojawiała jakakolwiek sprawa związana z kompetencją Pani Zamorskiej, w ramach obowiązującego prawa, powinni się Oni in gremio pojawiać na posiedzeniach Rady. Ta nie powinna już nigdy zapomnieć, że działa nie jako koteria czy grupa towarzyska, a z mandatu społecznego i ma reprezentować interesy MIESZKAŃCÓW. Wszystkich mieszkańców. I nawet nie tylko siebie . Odebranie głosu części mieszkańcom – bo do tego przecież ta decyzja wykluczenia nie tyle Osoby co Reprezentanta jakiejś – teraz dyskryminowanej części społeczności – się sprowadza, jest czymś w demokracji tak skandalicznym, że to w interesie Partii, w imieniu, której jej działacze sobie urządzają tego rodzaju zabawy – leży ich ukrócenie. Brak reakcji będzie dla mnie ogólniejszym i czytelnym sygnałem akceptacji tej metody. I tu niestety mam już więcej takich przykładów. Bezwstydność i brak jakichkolwiek zahamowań w demonstracji siły władzy jest z jednej strony metodą szybkiego, pośpiesznego pożerania owoców sukcesu wyborczego – ale z drugiej – jest świadectwem wiedzy tej władzy o jej słabości, niepewności a w końcu i niekompetencji. Wszak tylko ktoś kompetentny wie co chce realizować i realizuje to, co zdeklarował w programie wyborczym. Samo zagarnianie władzy pod siebie i lekceważenie praw demokracji jest świadectwem obawy przed okiem kogoś, kto wie, potrafi zauważyć co to się wyczynia. Słowo wykluczenie w sposób kompromitujący zestawia się ze słowem umiejętność współpracy. Wyklucza też demokrację. Stajemy się niemymi świadkami padania kolejnych elementów demokracji przekształcającą się w d……krację – że zacytuję klasyka gatunku JKM. Można sobie powiedzieć że rezygnujemy z demokracji jako systemu – w końcu godząc się samą frekwencją wyborczą co jest właśnie wyrażane jako wola ludu. Jeśli tak – to nazywajmy rzeczy po imieniu. Od braku reakcji na takie rzeczy zaczynają swą karierę wszystkie systemy totalitarne. Tu naprawdę już nie chodzi tylko w jednostkowy przypadek Pani G.Z – rzecz jest ogólniejsza i to chciałem uzmysłowić Państwu PT. Czytelnikom |