Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Hotel Cracovia
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Hotel Cracovia PDF Drukuj Email
Opinie
piątek, 25 marca 2011 19:34 | Wpisany przez fsd

Oto konsoliduje się pospolite ruszenie do obrony tym razem Hotelu „Cracovia” Wartość architektury, miejsca nazwy. Powstaje pomysł wpisania budynku do rejestru zabytków. Teraz? Gdy sprzedano rzecz bez tego wpisu – po transakcji zmienia się wartość?

 

Nie pierwsza to sprawa, którą trzeba pokazać z innej perspektywy.

Z perspektywy interesu Miasta i jego mieszkańców i pokazać jak ten interes jest przy bierności władz, a może i z bardziej zasadniczych powodów może być skutecznie atakowany i gubiony.

Dla jasności wywodu na wstępie sobie powiedzmy, że Gmina, mieszkańcy jako wspólnota i poszczególni obywatele, ludzie biznesu itd. – każdy ma jakieś aktywa materialne i niematerialne, perspektywy, nadzieje i z nimi związane plany działania. W kontaktach gospodarczych istotne jest po pierwsze to by strony ze sobą współpracujące, handlujące, współzawodniczące – dokładnie i realistycznie umiały właściwe ocenić to co mają. To pierwszy stopień. Drugi to etap rozmów, konstruowania umów podejmowania  wzajemnych zobowiązań – z których obie strony wychodzą nie tylko zadowolone, ale i nie będą żałowały tego na co się zgodziły.

Proste?

Zadajmy sobie więc pytanie czy Miasto, jego mieszkańcy w postaci reprezentujących ich interesy Radnych i stosownych Urzędników zdaje sobie sprawę ze swych faktycznych interesów, aktywów i pasywów?

Praktyka – na to pytanie daje odpowiedzi warte głębokiej zadumy. Nie będę wyliczał od Adama i Ewy – ale wystarczy przypomnieć takie sprawy jak Motel Krak, parking na pl. Na Groblach, oddanie otoczenia Kopca Kościuszki, rezultaty sytuowania Miasta w całej tej histerii – i biznesu o nazwie Euro 2012, to co się dzieje na Kazimierzu, PGO, Spopielarnia, Hotel Forum czy teraz Cracovia by głęboko się zadumać. Oczywiście każda z tych tu przykładowo wymienionych spraw „interesów” wymagałaby oddzielnego omówienia. Jednak dla uzmysłowienia skali problemu wystarczy wskazać tylko na niektóre wybrane z nich. Kto zna materię lub uruchomi sobie wyobraźnię – resztę sam sobie dośpiewa. Nie jest tak ważne jak się to często dla wymówki prezentuje, że w każdej z tych spraw władztwo Miasta było i jest różne. To prawda. Prawo własności polega i na tym, że własności można się wyzbyć lub ową własność – przejąć. Ważne jest za to, to, że w każdej jednak z tych spraw Miasto mając jednak jakieś pole działania w ramach obrony koniecznej swego fundamentalnego interesu tych możliwości ani prewencyjnie, wyprzedzająco ani nawet post factum – nie wykorzystuje.

Bo czyż można przyjąć, że ten, kto oddaje władztwo nad parkingiem w pobliżu Wawelu na wstępnie nieznanych sobie warunkach jego użytkowania, na lat 70 zdaje sobie sprawę z wartości, którą wypuszcza z ręki? Czy wie choćby ile miasto będzie kosztował turysta, który przyjdzie raz, pokręci się po mieście, pójdzie na Wawel, coś tam zwiedzi -  ale nie wszystko przecież i będzie chciał wrócić - lecz korzystając z tego parkingu  powie – nigdy więcej tu nie zaglądnę – zdziercy jedni. Odium pójdzie na Miasto, które z tego ma mało co, straci turystę i wiązkę Jego znajomych. To może być początek lawiny – a  potem płacz!

Z każdego interesu trzeba sobie zdawać sprawę.

Teren okolic stadionu Cracovii i same Błonia – to z punku widzenia interesu szczególnie trakcyjne miejsce. Kilometr od Rynku, już w pobliżu ważne zabytki i ważne Uczelnie oraz instytucje. Stadion i wolne pole – czyste marnotrawstwo miejsca, a hotel z lat 60-tych może był dobry, ale nie dziś. To jest oczywiście punkt widzenia tylko jednej strony. Argumenty drugiej są znane nie od wczoraj i to Miasto je konsekwentnie zwalczało przy pierwszym ataku. Nikt nie sumował co Miasto traci na ewentualnej zmianie funkcji.

Sięgam swą pamięcią do czasów gdy w tym miejscu długie lata stały kikuty rozpoczętej budowy, a Gmach Muzeum był wmalowany w ochronne przeciwlotnicze ciapki. Opera, Sala koncertowa, Dom Partii – dopiero rozwiązania techniczne nowe na tamte czasy i możliwości  pozwoliły na zbudowanie hotelu. Orbis ma markę, ten hotel ma markę – a co się sprzedaje? Dziś wpada się na pomysł by wyceniać Morskie Oko i Świnicę – ale czy ktoś się zastanowił i rozmawiał z Orbisem o motywacjach jego kroku biznesowego i skutkach jakie on pociągnie dla miasta? W ręku Miasta pozostają zezwolenia, troska o układ komunikacyjny infrastrukturę i wartości, które Kraków sprzedaje. Pytania o koszty ewentualnej zmiany funkcji, rezygnacji z renomowanego hotelu itp nie sądzę by były rozważane i – przedkładane oraz przygotowywane pod kątem postawienia uwarunkowań dla nowych zamiarów. Orbisowi wolno sprzedać – ale kupujący powinien być uprzedzony co na siebie bierze. Przykładem w tym względzie niech będzie sprawa hotelu Forum. Czy naprawdę nikogo nie zastanawia dlaczego w takim mieście jak Kraków są wykańczane biznesowo takie dwa hotele o lokalizacjach i cechach złotego jajka? Jak komuś się opłaca, a opłacać się musi bo tak działa świat biznesu, utrzymywanie pustostanu z widokiem na Wawel, Skałkę i całe Miasto, dlaczego biznes z takim uporem i różnymi metodami „opracowuje” dla siebie i nie po raz pierwszy lokalizację – miód hotelarski? Kraków to turystycznie też Wieliczka i Oświęcim, a lokalizacja Cracovii i pod tym kątem jest najlepsza z możliwych.

Warto się też zapytać czy w końcu ktoś się zastanowił dlaczego takie Miasto jak Kraków – jest tak usytuowane a właściwie – nie usytuowane w programie Euro 2012 jak jest? Podkreślam – w tej kwestii by było jasne – w minimalnym albo i wręcz w żadnym stopniu obciążam Władze Miasta. Niemniej fakty są niezaprzeczalne i z czegoś one wynikają. Brak wyobraźni o co naprawdę kontrahentowi chodzi, jakie wartości się ma w ręku co w istocie się traci już autochtonów przy podboju Ameryki dużo kosztowały. Źle szacowali wartość paciorków, a nie doceniali tego co posiadali. Nie do końca to na tym polegało, ale i stan ducha miał swe niebagatelne znaczenie. W sprawie Euro 2012 opowieści o kontrowersji Kraków- Warszawa wsadziłbym między bajki i mylące opowieści. Marginalizacja Krakowa jest interesem – na który Kraków nie reagował – bo nie przyszło nikomu do głowy, że trzeba i tę stronę materii rozpoznać. Wszyscy by chcieli urządzać w Krakowie spotkania i Konferencje, a sportowcom akurat przeszło? Hotelarze nie chcą robić biznesu w Krakowie -  trzymają pustostan i myślą o Galerii Handlowej? Gość wykłada miliony na spopielarnię, której na logikę nie powinno być w Tym miejscu. Gdzie tu logika?

Politycy lokalni na te problemy są głusi. Chcą niby być „z dala od polityki”

Te działania destrukcyjne na wielu płaszczyznach mają jak sądzę – bo i muszą mieć – silne uzasadnienie biznesowe.  Może temu warto poświęcić więcej uwagi myśląc i to nie tylko o taktyce.

Tyle, że ten biznes nie liczy przychodów i wydatków jak właściciel paciorków, a raczej jak Konkwistador. Rezultat może być tylko jeden. Sytuacja autochtonów w Ameryce wyjaśnia dokąd zmierzamy.