Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Jest interes do zrobienia w Cichym Kąciku
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Jest interes do zrobienia w Cichym Kąciku PDF Drukuj Email
Opinie
czwartek, 05 maja 2011 16:21 | Wpisany przez fsd

Zacznijmy od dość wydaje się oczywistego stwierdzenia.  Dobry gospodarz zdaje sobie sprawę z tego co posiada, nie tylko zna wartość tej rzeczy ale i wie jaka jest jej przydatność. Będąc gospodarzem używa tego co posiada – gospodarzy na swoim chce pomnażać to co posiada i w tych ramach się porusza. Wie doskonale, że układanie się z kimkolwiek musi być oparte o realny rachunek i dobrą analizę, powiedzielibyśmy – strategiczną. Gospodarz ma plan i jeśli do jego wykonania potrzebuje pomocy bo dana sprawa jest niewykonalna własnymi środkami, to dobrze układa sobie i kształt swojego pomysłu i pieczołowicie dobiera kontrahentów dążąc do obustronnie opłacalnego postawienia spraw.
Proste? Takie banały? Cóż w tym nowego ?
Widać jest to wiedza tajemna – albo coś na co jest odpowiedź w porzekadle; jak nie wiadomo o co chodzi – to chodzi o pieniądze.
Ten wstęp, choć prosty jak konstrukcja cepa – był chyba niezbędny by zaprezentować próbę osądu sytuacji w MKS Cracovia. Bo oto odnowiła się sprawa długów i sytuacji na terenach Cracovii w Cichym Kąciku. Oto też powstała  kolejna propozycja dofinansowania Klubu. Stadion pod drugiej stronie Błoń – przy ul Kałuży piękny i wzorcowy a w Cichym Kąciku chaszcze.
Stosunkowo rozległy teren – niezwykle atrakcyjny pod względem lokalizacji. Stadion lekkoatletyczny, baseny, kort, budynek administracyjny – widać że były onegdaj budowane w stylu epoki, są na tamte czasy wspaniałym złożeniem – dziś niestety w kompletnej ruinie.
Taki teren w takim miejscu – nie do pojęcia że doprowadzone do ruiny. A doprowadzone sytuacją gospodarczą.
Comarch – nie jest zainteresowany kupnem. I trudno się dziwić. Lepiej nie wydawać pieniędzy jak się nie musi, a za ruinę zapłaci się mało, a stan katastrofalny wręcz może uwolnić teren od wymogów odtwarzania onegdajszych pomysłów architektów. Wtedy z tytułu udziału w Spółce można będzie przejąć teren na tysiąc przeznaczeń. Byle nie sportowych. W tym miejscu  sport? W dzisiejszych czasach w dzisiejszych cenach gruntu w tej lokalizacji – to wręcz chory pomysł. Z punktu widzenia biznesu oczywiście. Comarch – poczeka. Sam bym tak zrobił. Miasto z kolei ma głównie koncepcję – symbolicznie mówiąc - psa ogrodnika. Obok rośnie Stadion Wisły, który dusi się z braku terenu na infrastrukturę.
Jak Państwo widzą można śmiało w tym przypadku prowadzić dywagacje co by tu – Panowie i Panie zrobić – by na razie nic nie robić.
Mamy najwyraźniej etap, w którym wszyscy – w tym i nie ujawnieni kontrahenci patrzą się w ten interes jak sroka w gnat i …czekają.
Zbyt wielki tu interes leży na ziemi. W tym wszystkim Miasto ma jeden atut – decyzje administracyjne. Tym samym nie może być traktowane jak normalny partner biznesowy. Nie ma takiego drugiego właściciela terenu, który by w ręku miał prawo decyzji o przeznaczeniu terenu, dawał zezwolenia itd. Któż tu wejdzie w tak ryzykowną sytuację. Decyzja urzędnicza nie jeden wszak interes kasuje bez mrugnięcia okiem.
Ryzykantów – samobójców – jakoś nie ma.
Comarch – już dość wpakował kasy w sport i to, że inwestowanie w sport w tych warunkach jest dobrą działalnością gospodarczą musi się dopiero okazać poprzez  sprawdzanie się  w praktyce biznes planu dla przedsięwzięcia na ul. Kałuży.
Na zdrowy rozsądek – pozostawianie takiej brudnej – bo nie białej plamy na planie Miasta i Klubu jest irracjonalne. Lecz chyba tylko pozornie. Nie wiadomo o co chodzi? Jak nie wiadomo to wiadomo, że o pieniądze.
Wielokroć też wypisywałem w oparciu o swe doświadczenia, że choć problem kiboli umyka logice – to jednak ma swe racjonalne podstawy. I to nie w sporcie.
Naprawdę i Policja i PZPN są bezradne? Tyle że Pan Premier znów „zdecydowanie” reaguje. Jak Putin co to groźnie wizytował sklepik. Czysty interes to każdy widzi, ze „zdecydowanie” .
Idę o każdy zakład, że teren w Cichym Kąciku tylko czeka na to kto z gapiących się w ten interes w bezruchu wyczuje pierwsze drgnięcie siatki. Bo tak poluje pająk.
Nie mówimy tu przecież o zdrowych zasadach o interesie Klubu i Miasta. Zresztą jak to ostatnie dba o swoje interesy wieloma wspaniałymi kontraktami, samowolami budowlanymi, projektami i wręcz likwidacją tych, którzy próbowali podejść do robienia porządku i rozwiązywania spraw zgodnie z zasadami, zostało dowodnie okazane.
Nie miejmy złudzeń.  Mówienie i takich rzeczach  interes „ogółu” „klubu” „miasta” to czyste SF.