|
Nie jest wykluczone, że tym tekstem zrobię pewien kłopot Redakcji, która teksty ma podzielone na działy. Polityka, Ekologia, Biznes? Gdzie to wsadzić? Temat, o którym będzie mowa – musi być oglądany z wielu stron równocześnie. Decyzje w sprawie, noszą każdy z tych aspektów, a skutki – dziś są nie do przewidzenia i sięgają dziesięcioleci.
Nie nadają się do rozważań przy okazji rżnięcia w gałę i to w towarzystwie Rycha i Mira. Sprawy do tej pory nie poruszałem, ale zobaczyłem sekwencję zdarzeń, która mnie przestraszyła. Wygląda na to, że rządzący nie wiedzą z czym mają do czynienia. Obym się mylił. Oto trzeba było wizyty Prezydenta Stanów, by ktoś ważny z obecnego establishmentu powiedział – gaz łupkowy – to nie jest problem polityczny, a biznesowy. Nietaktownie, być może przypomnę jak to w okresie podejmowania decyzji o kontrakcie gazowym z Rosją – sam Pan Prezydent Komorowski mówił o psuciu krajobrazu wydobyciem gazu łukowego – taki to miał być to nieżyciowy projekt wyśmiewany jako pochodzący od oszołomów. Przerażenie bierze. Dziś, wszystko wskazuje na to, że w obecnej wizycie ten interes na gazie łupkowym – jego perspektywa leżała w niejawnym i wcale nie deklarowanym tle tej roboczej wizyty. Niby same uprzejmości i niby wizy jako centralny punkt sprawy. No i klepanie po ramionach aż łopatki bolą. 80 licencji na poszukiwania! Nic strasznego – ale wszystko zależy na jakich warunkach. Tajemnica może leżeć zupełnie prymitywnie w tym, iż dziś udzielona licencja, dziś daje jakieś pieniądze – ale co po tym? Tajemnica handlowa i może się okazać, że mało co albo i nic. Kłopot to następców. Technologię praktycznie na dziś użyteczną mają tylko Amerykanie. Oby tylko się nie okazało, że jest ona zakazana w EU, tak jak pewien typ technologii wytwarzania miedzianych rur instalacyjnych. W UE rury z tego procesu nie są dopuszczone do obrotu w Europie. Można mieć silne podejrzenia, że chodzi w tym przypadku o ochronę rynku UE, bo technologia ta tylko w Stanach jest praktykowana i rury są w obrocie – a w UE rury z niej pochodzące już są ogłoszone jako nie do użycia. Amerykanie po prostu wiedzą jak się to robi i wcale nie chwalą się tym jakimś patentem. Po prostu produkują. Polskie pomysły w tej sprawie są oczywiście przez znawców oceniane jako śmieszne – a technologia nie jest interesująca bo w końcu co to jest „Polski” Przemysł. Prezydent Stanów odwiedza Polskę bo co – lubi Prezydenta Komorowskiego? Zdajmy sobie sprawę z tego że dziś wiedza, informacja, zasoby, energia – to są realne narzędzia – broń. Mówiąc szczerze ja tego gazu łupkowego zaczynam się już w pewnym sensie obawiać. Nie dlatego że jest – tylko tego że pojawia się on jako realistyczny projekt techniczny teraz za tych rządów i w tym stanie Państwa. Popatrzmy się bowiem na sprawę chłodnym okiem i powiedzmy sobie parę rzeczy dość oczywistych – ale je zestawmy. 1/ Dziś kwestia energii jest fundamentalna strategicznie. Jej dystrybucja wcale nie pokrywa się z miejscem pochodzenia zasobu. Całe wojny na Kaukazie czy w innych miejscach – za tło główne mają ropę. Nie koniecznie ten kto posiada zasób – faktycznie z niego korzysta. 2/ Faktyczny posiadacz zasobu i jego dystrybutor mają w ręku broń, którą używają. Dziś nie walczy się na maczugi, rakietami się straszy a walczy ekonomią, umowami, wymuszeniem. 3/ Nie ma kraju opierającego się na jednym dostawcy, bo to oznacza zależność. Przepraszam – akurat Polska jest tu – nie wiedzieć czemu wyjątkiem. Sama posiadając węgiel – zasób energetyczny a zamyka kopalnie lub je oddaje np. Czechom. Sama włożyła głowę w obrożę. I oczywiście ci którzy próbowali w tej kwestii coś robić zostali ogłoszeni oszołomami. I to już jest ustalone i wprowadzone w obieg pojęć podstawowych. Anty-Pis jest kanonem. Można wręcz postawić hipotezę, że w tle histerycznego krzyku „tragedia gdy PiS powróci do władzy” leżą wprost deklaracje i czyny tego ugrupowania w sprawie wyprowadzenia kraju z uzależnienia energetycznego. Przestała nam ponoć przeszkadzać nawet rura na dnie Bałtyku i pozostała głęboka wiara w brak jej negatywnych wręcz zabójczych skutków. Jedni tylko odszczepieńcy jakoś nie wierzą. Wiedzą jaki jest morał bajkowej opowieści o losie zająca wśród samych przyjaciół. 4/ Znaczenie dostępu do złóż widzimy po Rosji wysyłającej ekspedycję na biegun dla rozpoznania już pewne, że bogatych, złóż ropy i dla zapewnienia sobie dobrej pozycji negocjacyjnej przy podziale tortu na czapce świata. 5/ Kończy się układanie rury i Niemcy równocześnie rezygnują z rozbudowanej energetyki jądrowej pod wpływem zdarzeń będących skutkiem gigantycznych trzęsień ziemi i tsunami – i tą ilość energii mają ponoć równoważyć energia wiatrową. Kto wierzy – Jego problem. Największa elektrownia oparta na sile wiatru ma moc jednego – słownie jednego bloku energetycznego w klasycznej elektrowni. Już z kolei od lat, były Kanclerz Niemiec – jest urzędnikiem w firmie zależnej centralnie od Państwa Rosyjskiego. Kanclerz to ktoś kto ma wiedzę czasem tajemną, znajomości i kontakty. Niemcom to nie przeszkadza. Kto wierzy w rzetelność tego układu i Polskie bezpieczeństwo – może opuścić ręce i odejść od ściany – jak to się nie tak dawno jeszcze mówiło. 6/ W Polsce, zaraz po wojnie, w Kopalni Brzeszcze była niemiecka instalacja do produkcji paliw płynnych z węgla. W ramach „przyjaźni” i „reparacji” szybko instalacja ta wyfrunęła. Niemcy tę technologię mieli opanowaną i wspomagała ona je w działaniach wojennych. Paliwożernych jak wiadomo działaniach. Dziś, jak podała TVP – przyjechała biznesowa delegacja firmy Niemieckiej oferującej taką właśnie technologię. Nowość znana górnikom i energetykom już jakiś czas. 7/ Na tym tle zobaczymy amerykańskie zainteresowanie oparte o konkretne już oszacowania wielkości złóż gazu, pozwalające na pierwsze ruchy techniczne i dobrze się popatrzmy na mapie na pas złóż przecinający Polskę od Prus po Bieszczady. Dosłownie – taśma – szarfa . 8/ Przypomnę co to się działo onegdaj, gdy Polacy chcieli eksploatować złoża na wschodniej granicy – i jak wydobycie to zostało zablokowane. Lata 70-te. Na tym tle pytania mam dwa ,które mnie zatrważają. Pierwsze – chciałbym jako obywatel - wiedzieć czy ten gaz łupkowy będzie na mocy umów coś Polsce przynosił w tym i samodzielność energetyczną. Pytanie wcale nie jest takie bez sensu. Modelem może być krakowski Parking na Placu na Groblach – którego Miasto dostarczając swą atrakcyjnością i lokalizacją jego klientów – nie tylko go nie eksploatuje ale i nie uczestniczy w zyskach przez lat 70. Bo w końcu jest wybudowany parking – jest cudowanie. Lekko licząc inwestycja z nawiązką zwraca się po liczmy – nawet 10 latach. Reszta to dar niebios oraz umowy i odrzuceni klienci Miejmy tylko nadzieję że ten parking po tym czasie eksploatacji się nie zawali. To, że eksploatacja będzie się odbywała na naszym terenie – nie musi oznaczać zysków dla nas. W końcu to nie my dokumentujemy, obudowujemy technologia i nie my mamy wydobywać. Diabeł tkwi w szczegółach umowy. Pytanie drugie Czy jest rozsądne i do wytrzymania dla sąsiadów, by kraj pomiędzy potęgami – dysponował takim zasobem, o którym marzą wszyscy na kuli ziemskiej. Dostęp do energii na 300 lat. Gdy zasoby ropy są szacowane na dziesięciolecia? O co dziś odbywają się wojny i na bliskim wschodzie i w wielu innych miejscach – powtórzmy. O religię? O politykę? O idee? Nie – zawsze w tle jest zasób materiałowy albo energetyczny. Pozory mogą być różne – powód jest jeden. Życiodajne zasoby. Można być spokojnym. To i nie na darmo priorytetem stało się opanowanie mediów, odcięcie opozycji od możliwości wyborczych (w ramach demokracji oczywiście) i ciężka praca nad skierowanie pasji tłumów z triady Bóg, Honor Ojczyzna (czyli i jej interes) na trójcę dóbr podanych jako najważniejsze; Wyro, Wybacz Stary – interes i Dobra Materialne. To nowe tłumaczenie Wolności, Równości i Braterstwa. Obawiam się tego tanga w ciemno – bez faktycznej kontroli zainteresowanych. Czyli nas – zajętych biedą na co dzień w realu i supermarketami w niedzielę jako zastępstwem marzeń o krainie szczęśliwości.
|