Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Obudzeni w patriotyzmie
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Obudzeni w patriotyzmie PDF Drukuj Email
Opinie
piątek, 06 lutego 2009 13:44 | Wpisany przez FSD
Można powiedzieć, iż podstawą życia społecznego i osobistego jest odpowiedzialność z swe decyzje i czyny.
Są oczywiście tacy, którzy żyją, i to dobrze, bez żadnych rozmyślań na ten temat. Są to małe i duże dzieci.
Małe dzieci dostają klapsa i są przywoływane do porządku. Jasiowi nie da się wytłumaczyć dlaczego Mu się akurat teraz zabrania metodą siłową odebrać zabawki od Frania lub Marysi.
Duże dzieci mają się dobrze -póki im otoczenie nie powie -dość -i kończą jako zgorzkniali samotnicy. Dostają klapsa, ale z opóźnionym zapłonem i od ludzi. Klapsy teraz mają być zabronione więc będzie się teraz kształciło z małych dzieci - duże dzieci.

Ogólna sytuacja, kryzys, zaczynają jeszcze dobitniej wymagać od ludzi dobrego współdziałania, współodczuwania, odpowiedzialności za czyny.

Po tym wstępie może łatwiej będzie poruszyć i zobaczyć we właściwej perspektywie problem, który chyba warto rozważyć.
Jeszcze niedawno trwał exodus do pracy w Niemczech, w Irlandii w Wielkiej Brytanii i w ogóle - gdzie się by nie dało. Motywacja była prosta; tu, w tym kraju nic się nie da zrobić, nie da się zarobić. Często pogarda dla tych "głupców" co to zostali i się szamocą, była już wręcz wypowiadana w trakcie okazjonalnych (święta to święta - nie takie jak tam) odwiedzin.

My w tym czasie, ci właśnie co zostali, rzeczywiście walczyliśmy cały czas o odzyskanie podmiotowości, chcieliśmy uniemożliwić demolowanie naszego domu kolejnymi przejęciami jakie nam fundowało państwo -jak to ładnie zostało nazwane ostatnio -transakcyjne.
Transakcje -kupna sprzedaży majątku, kupowania Ustaw, Decyzji i to w sposób i na zasadach istnie paserskich i przestępczych, uwłaszczenie nomenklatury -sprowadziły ludzi z roli podmiotowej do przedmiotowej.
Już nie bezpieką, a własnością i realną możliwością dochodzenia swoich praw, ludzie zostali stłamszeni. Wszystko idzie oczywiście na konto nie tylko Solidaruchów (sami się onegdaj zgodzili na powrót do roli rozdawniczych cebuli -by symbolicznie przypomnieć onegdajszą rolę Związków Zawodowych i na udział niby byłych już teraz komunistów, w uwłaszczaniu i realnej władzy).

Obciążane są też rządy Tych, którzy chcieli zmieniać stan rzeczy. Gwoli uczciwości warto więc przypomnieć, iż Premier Olszewski -to parę miesięcy -zakończonych przerażeniem jednej nocy z udziałem dzisiejszego idola tłumów i tabloidów, "Kaczka" -jak z miłością inaczej dziś opluwają - to niecałe dwa lata z narzuconym towarzystwem rodem z postkomuny.
I rozlicza się Ich za niewykonanie Programu, co ludzie biorą na poważnie. Jak się ma te kilka czy kilkanaście miesięcy do lat dwudziestu?
Tych lat, w których zniknęły pojęcia: Polski przemysł, praca na swoim, polska edukacja itd.

Niemiec czy Francuz coś jednak się dowiaduje o swoich dziejach -Polak ma mieć wiedzę w tym zakresie najwyżej encyklopedyczną, kosmopolityczną, politycznie poprawną, zaprzeczającą tradycji i pamięci, choćby o mordach na obywatelach wschodu i zachodu. Wiedzę - w ogóle niepotrzebną.
Przejmujący aktywa -jakoś nie wyjeżdżali, mościli sobie wygodne gniazdka a nawet imperia. Byli na miejscu i byli niekontrolowani wyborczo -bo -media wyjaśniły ; kto by tam chodził na jakieś wybory, a w ogóle politycy to dranie. No i wystarczyło im by zagłosowała rodzinka -i mają realną władzę.

Chcieliście -to macie, skumbrie w tomacie -pstrąg, chciałoby się powiedzieć. Ci co się szarpali -mają przysłowiową figę.
Na to nakłada się już zautomatyzowana, za to permanentna i wzmagająca się wypadałoby powiedzieć -inwigilacja obywateli.
Dostępność informacji personalnej i możliwości zaglądania pod pierzynę jest wystarczająco wielka by nieodpowiedzialnie jej użyć. Zdajmy sobie sprawę, że gdyby bezpieka lat 50 - tych dysponowała ni notesikami a tymi narzędziami to nas niema W sposób niezauważany i lekceważony ta inwigilacja staje się faktem i to prawnie coraz to bardziej dozwolonym.
I to nie robią by było jasne -owe oblewane szambem pod tym pozorem, przedtem jako władza, a teraz opozycja -owe Kaczki.

Czy ktoś się zastanowił nad przyczynami tak wielkiej skali ataku medialnego na PiS lub Radio Maryja? Stańmy z boku i obiektywnie oceńmy.
Rechoczą -już w kabarecie przedmiotem kpin jest nie tylko PiS -jako całość ale i dalej -Kościół. Udzielnie Komunii Świętej ma być czynnością na tyle śmieszną, iż cały świat Kiepskich się trzyma za brzuchy.
I to jest TOLERANCJA. I dla inaczej myślących i dla inaczej wierzących.
Wystarczy za to deklaracja, że jest się gejem -lub kreatywnym Artystą -i otrzymuje się immunitet nietykalności bez względu na to co się powie.
Nikt w Narodzie KATOLICKIM -nie powie -choćby wyłączeniem odbioru -dość!

Dziś np. ingerencja Państwa w życie każdego, zapowiada się na skalę niespotykana w dziejach (przywołam tu np. chęć odbierania dzieci rodzicom pod byle pozorem bez powiadamiania nawet Sądu! -to autentyczne co chodzi po głowie tej neo- euro- soc- komunie) i to jest fakt!
Niby narzekają na zachowania urzędów niemieckich czy dyskryminację Polaków na wschodzie. U nas dyskryminacja katolików ma jeszcze przed sobą tylko jeden - hinduski (oaza walki pokojowej) stopień z paleniem wierzących i podcinaniem im gardeł -w ramach tolerancji oczywiście i wielości poglądowej.
Ruchy w tym zakresie powinny ludzi przerazić -a są bułką z masłem. Wypada chyba zacząć walczyć o równouprawnienie z mniejszościami.

Wszystkie te procesy, tu właściwie tylko zarysowane i dlatego być może nieco -ale tylko nieco -przerysowane, następowały przez te lata. Braki ilościowe i jakościowe po stronie tych, co to by się chcieli potrudzić w pracy na rzecz budowy czegoś tu, na miejscu i obojętność mas -dała wolną rękę w deprawacji życia politycznego i gospodarczego prowadzącego do niewoli.

Dziś -kryzys wyzwolił w Tych co wyjechali -Patriotyzm. Chwileczkę -kiedyś powiedzieli -tą Ojczyznę to ja lekceważę -a dziś nagle -Ją lubię?
Przywołajmy więc przypowieść o Synu Marnotrawnym. Mądry Ojciec się ucieszył. Lecz czy jest gdzieś powiedziane, że przywrócił Go do praw majątkowych?
Odsunął tego Syna wiernego? Taki to by był demoralizujący morał.
Cieszył się bo odzyskał syna. I wcale się temu nie dziwię. W tej przypowieści jest jeszcze jeden ważny rys. Samodzielna decyzja Syna -doceniającego ojcowiznę. Nie wracał do hotelu, do przytuliska, wracał - licząc się ze wszystkim, doceniając to czego wcześniej nie doceniał.

Powracający -wracają z tarczą albo i na tarczy. Naszym obowiązkiem jest ich z radością przyjąć -lecz konsekwentnie -powiedzieć coś też kiedyś powiedzieli, wybrali.
Czy pomogą w odwróceniu procesu grabieży -czy będą chcieli się do tego procesu przykleić i ze swymi aktywami wejść do tej gry? Żądają miejsca uprzywilejowanego. Na jakiej zasadzie?

Pytanie to jest kluczowe dla tych wszystkich, których w tym układzie, traktuje się ciągle jak przedmioty, mierzwę, błoto (to autentyczne określenie użyte przez nuworysza, w konkretnej sytuacji, który - wręcz można powiedzieć - ukradł pewien byt organizacyjno-prawny, dorobek grupy, a co przez kolesi zostało Mu umożliwione -i stał się ważny!).
On tak naprawdę ludzi traktuje. Zresztą po Solidarności się wspiął. Czyż nie należy Mu się od społeczności ostracyzm i powiedzenie -tam są drzwi?
Jak najbardziej. Słyszy to? Otóż NIE.

To jest już jakieś zachwianie fundamentów, nadużywanie retoryki miłosierdzia chrześcijańskiego. Chętnie wysłuchałbym egzegezy tego problemu jako wykładni moralnej właśnie na kazaniu.
Osobiście mam tego już dość i uważam, iż o ile należy się cieszyć z powracających -to niech na równi się zabierają do dobrej roboty. Na to trzeba patrzeć i jednak pilnować.
Jeśli nie chcemy już do końca stać się niewolnikami. Niewoli narzuconej konsumpcji, dokonywanych za nas wyborów i zadowolenia z treści pozornych i warunków będących ersatzem życia.
Lem to przewidział. Jego profesor Tarantoga odwiedził onegdaj Krainę Szczęśliwości, w której rozpylano odpowiedni aerozol szczęśliwości.

Dziś mamy NIE, Fakty i Mity, tabloidy i nieocenione w tym względzie niektóre stacje telewizyjne, które n-ty raz emitują wszystko co opluwa tych, co to chcieli bronić naszej tożsamości i gospodarstwa.
Oszołomy jakieś. Bronić i upominać się o swoje - to takie nienowoczesne.
Ba! Niechrześcijańskie -jak wyrzucają znawcy problemu o dobrych, partyjnych korzeniach. W głowach sprzedawczyków się nie mieści.

Ostoją wydaje się być na przykład prof. R.Legutko ze swym "Esejem o duszy polskiej" i jędrnym przykładem pytania, co by się stało gdyby we Francji kandydat na Prezydenta czy w ogóle polityk, chciał w okresie boomu Brytyjskiego budować we Francji drugą W.Brytanię.
Na lata by z nóg politycznie nie wstał. A u nas budowniczy drugiej najpierw Rosji, potem Japonii czy Irlandii -jakoś mają się dobrze.
Inne narody myślą o własnym interesie -i o budowie tymi środkami którymi dysponują czegoś tu, dla siebie i wspólnego dobra.
I nikt Im z tego nie czyni zarzutu ksenofobii, ciemniactwa, wstecznictwa i paru innych rzekomo i to Polskich wad.
On jeden jedyny miał kiedyś odwagę rzucić wezwanie oszalałym z poprawności politycznej -mówiąc do p.K.Szczuki -bzdury Pani gadasz.
Co zresztą odpowiadało prawdzie w 110 procentach.

Niech wracają obudzeni w swym patriotyzmie -witani z radością -bo więcej rąk na pokładzie.
Ale tylko w tej roli.
Przypomnijmy też, że nie kto inny, a właśnie Oni, głosując opowiedzieli się za drugą Irlandią w Polsce.
Taki to mają format rozeznania realiów i na to też trzeba uważać.
Swą miłość do Ojczyzny i troskę o Jej sprawy -onegdaj już wykazali. Miejmy nadzieję, że coś zrozumieli -ale to muszą wykazać.