| Wnioski po niemieckim incydencie Rokity |
|
|
|
| Opinie |
| sobota, 14 lutego 2009 13:47 | Wpisany przez Dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański |
|
Można p.Jana lubić albo nie -lecz w sprawie incydentu w samolocie Lufthansy z Jego udziałem warto sobie podsumować co następuje 1. Nie ulega wątpliwości, że J.M. Rokita nie jest człowiekiem spolegliwym i ma pewną swobodę oglądania świata -co udowadnia od swej opozycyjnej przeszłości, po Jego wyatutowanie z partii, która mieniąc się partią ludzi elity, powinna takich jak On nosić na rękach. A nie nosi -bo tak naprawdę nie znosi samodzielnej i twórczej analizy, swobodnego myślenia. To i może, miejmy nadzieję, poniesie tego skutki. 2. Nie ulega wątpliwości, że Rokita jest człowiekiem wysoko przerastającym dziś obowiązujące standardy zachowań w codziennym życiu politycznym, a co nazywamy po prostu kindersztubą. Choć dziś jest ona czymś dziwnym, pojęciem dla takiego Pana Palikota egzotycznym, J.M.R - ma ją we krwi i z wychowania. Jest więc w mojej ocenie wręcz nieprawdopodobne jakieś wszczynanie burdy przez onegoż Pana Rokitę o ... płaszcz czy zapięcie pasów!! Świadków w samolocie nie było? Aż nieprawdopodobne do możliwości ich zastraszania. Lufhansa jest wielka i ma w ręku listę pasażerów, a Ci mają pewnie swe interesy na terenie Niemiec. Im większy absurd -tym widać dziś -tym lepszy i łatwiejszy do wykreowania. Jakoś świadków, że Rokita się rzucił na stewardesę jak terrorysta -jakoś nie ma. Mogą dopiero zostać wykreowani. Choć trochę logiki. O powieszenie płaszcza czy nawet utarczkę słowną gościa, klienta się skuwa i wyglebia? Znajmy miarę logiki! I interesu. Może nawet przeprowadzenia akcji kompromitacji Rokity na zlecenie. Każda możliwość w tym absurdzie musi być dopuszczona. Taka jest logika tego absurdu. 3. Nie ulega wątpliwości, że skandalizowanie, tak często dziś zastępujące rzeczywistą wiedzę i umiejętności, nie jest środkiem do politycznego istnienia Rokity.. Wie On doskonale, jak krucha jest materia takiego sukcesu. Oczekuje fechtunku na argumenty, racje i fakty oraz na umiejętności ich analizy jako całości. Gdzie Lepper, a gdzie J.M.R? 4. Nie ulega wątpliwości ogólnie znana życzliwość Policji Niemieckiej do Polaków, co zresztą jest jak wiadomo cechą sile osobniczo -zmienną. Uogólnień można nie robić, ale fakty można przytaczać. Wyczyny Jugendamtów i bezsilność Polskich władz wobec takich i nie tylko takich, problemów są dowodem bezpośrednim. Oni maja swoje fobie i Im nie tylko wolno je mieć ale i jak widać Państwo tych fobii broni -nawet wbrew prawdzie. Tu przywołajmy panią E.Steinbach i postaci zbliżone. O polskich obozach i "wypędzeniach" tych co najpierw sami wypędzali, mordowali a potem zwiewali i to nie przed Polakami nie wspomnę. 5. Nie ulega wątpliwości, iż gratka to niebywała, zrobić aferę wokół osoby ex- publicznej. To samo, co wobec Posła rodziłoby kłopot, bo jakieś służby mogłyby albo i instancje upomnieć o równość wobec prawa -to wobec szeregowego obywatela, słabego -w oczach pani stewardessy -Państwa, jest pewne, że przejdzie płazem. Pobawić się więc w demonstracje zdecydowania i brutalności można. Rozgłos pewny -dziś w marketingu rzecz nie do pogardzenia. Każdy też stróż, czyli cieć, gdy tylko może, swą władze lubi wykazać i egzekwować. To nie zależy od narodowości przecież. 6. Nie ulega wątpliwości, iż elementarnym interesem przewoźnika jest raczej demonstracja opiekuńczości wobec pasażera, a nie skłonności do traktowania go jak bydła. To działa przecież przeciw logicznemu interesowi firmy. Tym razem widać uznano, że jest dokładnie na odwrót. Popatrzmy więc na tą konkretną sprawę z punku widzenia Firmy przewozowej. Jej pracownicy uznali, że działają zgodnie z interesem Firmy! -to jest dla mnie zastanawiające. Chciałbym ten interes firmy zobaczyć. I by było jasne, nie jestem zainteresowany tym by był on zrealizowany. Brak reakcji Firmy, a wręcz zapowiedzi wnoszenia jeszcze pretensji zamiast "przekazania przeprosin za nadgorliwe zachowanie personelu", wskazuje na realność podejrzenia, iż taki interes istnieje. Biznes ma swoje ścieżki dla zwykłych ludzi nieznane. Powstaje więc proste pytanie i jedna konkretna konkluzja. Pytanie można postawić takie; czy aby Lufthansa nie poczuła się na Polskim rynku w czasach tak trudnych dla przewozów lotniczych, jak monopolista? Jest -uważa - pewniakiem i panem tego rynku. Czy tak jest? Zadaję to pytanie jako strategiczne Ministrowi Transportu, bo to on ma dbać o moje interesy i strzec mnie przed monopolizacją rynku transportu. W Polsce nikt Lufthansie nie podskoczy. Ejże? Nie ma innych przewoźników? Konkluzja też jest jedna -wobec tego, że szary obywatel już nie może oczekiwać nawet w tak absurdalnej sytuacji, jakichkolwiek reakcji władz oficjalnych, oprócz bieżącej i ponoć perfekcyjnej pomocy konsularnej (a więc pomocy o charakterze czysto humanitarnym) tenże obywatel powinien móc przynajmniej liczyć na zrozumienie i pomoc społeczeństwa. Władze jednak powinny na sprawę popatrzeć nie tylko jako na casus "JMR" a na silny sygnał ostrzegawczy w stosunku do wiarygodności oświadczeń o "przyjazności" i "wspólnocie interesów". Rura północna i obecne układy energetyczne z Rosją z pominięciem Polski są aż nadto wymowne, a Polska nie jest uważam -by była bezsilna. Tylko Ci, co reagowali w takich sytuacjach zdecydowanie -zostali już ogłoszeni oszołomami i przykrywa. Ich metodycznie produkowane szambo medialne. Szary obywatel Polski powinien sobie z tego zdać sprawę i dobrze się zastanowić co robić z kartką wyborczą. Społeczeństwo do tej pory toleruje -czyli znosi z trudnością, z uprzejmości branej już jak widać przez troglodytów, za obaw zgłupienia -np. zachowania podpitych gości na Krakowskim Rynku i w innych okolicznościach. Dlaczego nie doczekują się oni już w pełni zasłużenie ostrych i to nagłaśnianych medialnie reakcji? Dlaczego do każdego incydentu nie woła się policji? Proste -bo przyjedzie po dwóch godzinach i Ci rozrabiacze to wiedzą. Ale na lotnisku już obsada jest znacząca i nie widzę powodów, dla których miałaby się nie skończyć tolerancja na incydenty z udziałem obywateli niemieckich. Nie dyskryminacja, a równość, takie samo traktowanie. I my i Oni jesteśmy w Unii i tu już kontynuacja staropolskiej, a dla nich kompletnie niezrozumiałej gościnności, tradycji -gość w dom .. , jak ten incydent dowodzi, jest bezsensowna. Oni o tej zasadzie nie tylko nie wiedzą, jej nie rozumieją ale traktują ją też jako objaw zgłupienia oraz sygnał przyzwalający na zachowania, na które u siebie w kraju by sobie nie pozwolili. To co zrobiono z Rokitą to dyskryminacja najjaskrawsza, której przemilczeć wobec buty i niemieckich fobii -nie wolno. Warto by było więc społecznym zachowaniami spowodować by Lufthansa woziła sobie, tylko swoich krajanów. Nawet zdziwiłbym się gdyby liczba pasażerów Polaków nie chcących ryzykować podobnego potraktowania, zasadniczo już dziś spadła. Ciekawe czy by Im się te rejsy nadal opłacały. Może by sobie Lufthansa przeliczyła wtedy na pieniądze pochopne lub emocjonalne zachowania swych pracowników, bo wierzę, że tu tylko o to idzie. Wobez zapowiedzi wystąpień Firmy o jakieś rzekome odszkodowania -przychodzi mi w to wierzyć z trudnością i wymaga włożenia w tą wiarę sporo swej dobrej woli. Taki bojkocik by sprawę ustawił i być może Pan J.Rokita doczekałby się nie oskarżenia o rzekome straty -a po prostu oficjalnych i głośno wypowiedzianych PRZEPROSIN Firmy za niewłaściwe zachowanie swych pracowników. Wszak od tego ponoć się zaczęło. W każdym razie, omijanie Lufthansy szerokim łukiem, jest tym co w ramach prostej logiki biznesowej i troski o swe własne bezpieczeństwo, należałoby robić. I o ile wiem J.Rokita to już zapowiedział. On jako taki, na tym niby traci finansowo. Z drugiej jednak strony przynajmniej uczestniczył w precyzyjnym i koniecznym postawieniu problemu równości wobec prawa wszystkich i każdego z osobna. Został postawiony ważny problem i jak Niemcy nań odpowiadają -widzimy. Jakoś więc przy okazji i automatycznie, wypełnił swoją rolę osoby publicznej. Nią nie będąc. Czyli -"stawiając się" niechcący, prawdziwością i prostą bezkompromisowością swej postawy -wygrał jako osoba. Proszę sobie wyobrazić jego niespolegliwość jako np. Prezydenta Krakowa wobec lobbystów czy grup nacisków. Lepszy byłby chyba tylko p.Z.Ziobro. Jako, że wiem, ile Kraków dziś płaci za spolegliwość władz. Tym jednym, J.Rokita zdobył sobie u mnie punkty, jako czysto na dziś hipotetyczny, kandydat na stanowisko Prezydenta Miasta. On by lobbystów i Janów T. trzymał w bezpiecznej odległości od siebie a godność miejsca, jako salonu Europy, którą zresztą współtworzyliśmy i to z Niemcami, potrafiłby nieść na odpowiednim poziomie dla interesu Miasta, a więc i każdego z nas. Taki incydent -a jednak ,jak się okazuje, znaczący. Ani Platforma nie jest w najmniejszym stopniu moja sympatią, ani J.M.R nie był moim idolem. Logika jednak mówi, że gdy mamy do czynienia z wyborem Osoby -do konkretnych zachowań -to Rokita -ma u mnie punkty. Gdy jeszcze wykaże inne cechy konieczne do siadania za kierownicą, a nie cieszenia się z samego faktu obejmowania fotela, to będzie to Osoba mająca szans wybicia się ponad dziś skostniałą koterię. A ta Kraków dziś dołuje. Niepopularna to i niechciana diagnoza -lecz dyskusje można na ten temat otwierać. Tu przestaje działać klucz partyjny, zwłaszcza że J.M. R z woli "partii intelektualistów" będąc nietuzinkowym umysłem, jest w niej nikim. |








