Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Złowieszcza informacja o akcjach Jastrzębskiej Spółki Węglowej
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Złowieszcza informacja o akcjach Jastrzębskiej Spółki Węglowej PDF Drukuj Email
Opinie
poniedziałek, 20 czerwca 2011 07:13 | Wpisany przez fsd

Zwróciła moją uwagę reklama akcji tej spółki. Nie tylko tym, że to jest coś zbliżonego do onegdajszej reklamy taniejących lokomotyw (to było za Gierka). Zresztą to porównanie nie jest zbyt trafne. W końcu kupuje się nie Spółkę a drobny w niej udział. Nie więc lokomotywę a udziały w niej.

Normalna operacja finansowa – można powiedzieć.
Ten jednak, kto ową reklamę upichcił, a nade wszystko Jego zleceniodawca nie zdawał sobie chyba sprawy, że głośno mówi o zamiarze złamania prawa.
Dlatego tak mówię, chcę właśnie wykazać.
Reklama papierów wartościowych Jastrzębskiej Spółki Węglowej mówi; 
Najlepszy węgiel – zasobów wystarczy na kilkadziesiąt lat – duże zyski – w domyśle – gwarantowane.
Pierwsze co zauważmy, że jeśli ktoś zyskuje to ktoś traci.
Jeśli obie strony transakcji zdają sobie sprawę z tego co robią, jakie wartości wymieniają - a przedmiot handlu jest faktycznie własnością jednej ze stron, a nie jest ta strona tylko administratorem – zarządcą owego dobra, to wszystko jest w porządku.
Mówimy jednak o zasobie naturalnym.
Ten w świetle prawa o Ochronie Środowiska, Prawa Geologicznego jest własnością wspólną Narodu. Nie rządu, nie spółki, nie człowieka, a suwerenem jest naród. Właścicielem można być kopalni, narzędzi wydobywczych ale nie złoża. To zresztą pod ziemią nie ma zdefiniowanych granic. O transakcji pozbycia się złoża można więc decydować poprzez referendum lub co najwyżej normalną drogą poprzez kwalifikowaną większość w Sejmie, potwierdzona wolą Senatu i zgodą Prezydenta. Zachęcanie do kupna środka produkcji argumentem, że jest ono stosowane do pozyskiwania zasobu nie może sugerować od razu bezwzględnego prawa do eksploatacji.
Następna rzecz poważna.
Ogólna zasada korzystania ze środowiska i zasobów naturalnych mówi, że korzystanie to musi być racjonalne, dokonywane najlepszymi technikami i najważniejsze – może się odbywać gdy następuje uzupełnienie braku powodowanego uszczerbkiem. I tak – wycinam drzewo – muszę nasadzić następne (i to nawet nie w proporcji 1:1), pozyskuję zasób nieodnawialny, muszę proponować coś co w przyszłości po jego wyczerpaniu go zastąpi. O tej zasadzie woli się nie pamiętać. Tymczasem z każdego kilograma pozyskanej np. rudy miedzi – powinny być odprowadzone środki na pozyskiwanie miedzi z innych źródeł. Na przykład środki te powinny stanowić podstawę finansowania choćby nowych technologii odzysku miedzi ze złomu, co z jednej strony ograniczyłoby konieczność takiej skali eksploatacji a z drugiej dawałoby szanse na pozyskiwanie miedzi po wyczerpaniu się złoża z innych źródeł. Nawet rozwiniętym przemysłem przetwórstwa – tyle że inne Państwa strzegą jak źrenicy oka pozostawiania zasobu w danym państwie. Złom przyjmą – nie tak chętnie się go pozbędą. My jesteśmy beztroscy jak małe dzieci we mgle. A w przypadku eksploatacji rud miedzi czas do wyczerpania zasobu nie jest wcale abstrakcyjnie długi. Z tego punktu widzenia, by zostać przy tym przykładzie,  rozdysponowywanie dochodów i dywidendy z Kombinatu Miedziowego tylko na bieżące potrzeby i do kieszeni udziałowców jest wprost przestępstwem wobec przyszłych pokoleń.
Nie inaczej się ma sprawa z węglem i to najwyższej jakości.    
Można się tu niestety co prawda powoływać na nowe Prawo Geologiczne, które swymi zapisami dopuszcza pozbywanie się zasobów na dowolnych warunkach i nie wymaga żadnej strategii w dyspozycji zasobami – ale nie widzę powodów by na te rozwiązania wyprzedzająco się godzić. Ale wiemy przynajmniej dlaczego akurat teraz mają iść pod młotek te już najcenniejsze – strategiczne dobra rodowe i widzimy jak ta operacja została legislacyjnie przygotowana. Idą – bo proces legislacyjny to bułka z masłem przy monowładzy i już można działać – to kwestia czasu. No i byle zdążyć przed wyborami – tak na wszelki wypadek. Licho nie śpi.
I tu pojawia się też i inna ważna dla wyborcy informacja. Na takich przykładach widać jak wiele ważnych rzeczy dzieje się bez wiedzy ludzi - pod przykrywką zajmowania opinii publicznej sprawami o charakterze afer rzeczywistych lub nadymanych do rozmiarów balonu. Zobaczmy jaka jest w istocie rola na przykład K.Wojewódzkiego, że innych nie wymienię. Dlaczego panuje paniczny strach przed  fundamentalnymi pytaniami i obudzeniem społeczeństwa obywatelskiego, dlaczego spycha się do poziomu oszołomstwa rzeczy w istocie najważniejsze – takie jak zasady, honor i inne pryncypia. Człowiek ich pozbawiony staje się konsumentem i dobrym klientem w sklepie i przy urnie. Wystarczy mu ochłap wyro, żyro i komóra – jak to mówi młodzież.  Lud się zajmuje igrzyskami – czasem wręcz dosłownie Jak łatwo dziś ludzi skoncentrować na czymkolwiek – byleby odciągnąć uwagę od pociągnięć mających nieodwracalne skutki. Bo utrata kontroli nad własną gospodarką, nad własnymi zasobami – to dziś zniewolenie.. Nie potrzeba armat. Wystarczą Banki. Chciałoby się rzec – ludzie nie dajcie sobą manipulować. Są przecież całkiem poważni ludzie dla których rewelacje G.W. i bełkot Wojewódzkiego oraz Kiepskich mają wymiar faktów.
Mamy dziś pretensje o postawę Niemców w sprawach mniejszości czy przeszłości – ale czy ktokolwiek się zająknął jakie zapisy zostały przyjęte – i to przez rząd Mazowieckiego?
Mamy problem na własne życzenie. To samo z Litwą i Rosją, nie inaczej jest z wyzbyciem się za bezcen całych już chyba sreber rodowych Rzeczpospolitej.
Oj będziecie i będziemy płakali. I dzisiejsi fani Jaśnie Nam Panującej PO nie popatrzą się wtedy do lustra i nie powiedzą sobie – to my sami przyzwoliliśmy.
Tak jak nigdy nie stanęli przed lustrem fani niejednego wybranego w amoku demokracji dyktatora.
Następna sprawa, która nasuwa się w związku ową reklamą JSW
Pierwszy raz, oficjalnie, głośno i bez ogródek, zostało powiedziane coś, co normalnie jest ważną tajemnicą firmy wpływającą na jej wartość. Dotychczas była to wiedza strategiczna Państwa. Została mianowicie podana zasobność złoża w stosunku do obecnej intensywności wydobycia. Kilkadziesiąt lat. W końcu złoże nie eksploatowane – leżeć może sobie setki lat, ale przy wydobywaniu intensywnym – w tym świetle może istnieć tylko lata. 
Wniosek prosty. Ktoś kto to przejmie będzie tylko chciał – a będzie mógł – wyeksploatować go do dna. Państwo dziś weźmie ileś kasy i na pewno będzie to tylko marna część tego, co przez kilkadziesiąt lat będzie z nawiązką wybierane. Bezpowrotnie i bez stworzenia zastępstwa energetycznego choćby – nie mówiąc o surowcowym. Przehulamy domek Babci cały.
Można powiedzieć – a jest to ulubione powiedzenie niekompetentnych i najzwyczajniej nie rozumiejących tego co się do Nich mówi urzędników – to co zostało tu powiedziane to są ogólniki nie mające znaczenia.
Otóż oświadczam. Nie są to ogólniki, a była tu mowa o zasadach i ich zlekceważenie jest tym, czym jest pominięcie jako umownego i bez znaczenia znaku drogowego oznaczającego wylot ulicy jednokierunkowej
Życzę dobrej podróży.
Mógłbym na tym zakończyć – tylko tyle, że też siedzę w tym autobusie, w którym kierowca ów znak i informację uważa za nieistotną i ogólnikową.
Drodzy pasażerowie.
Jedziemy dalej?