|
Weźmy sobie na tapetę często ostatnio powtarzane zdanko – Polacy są podzieleni. Rozwinięciem bywa – są dzieleni dla celów politycznych. Prowadzi się wielkie analizy kto i po co oraz po jakiej linii. Najczęściej wskazywaną linią są granice partii.
Sprawa ponoć ma być głównie partyjna i do takich celów jest wprowadzana. Zaproponuję jednak inny punkt widzenia bez przesądzania z góry. W końcu w pierwszych chwilach po katastrofie w Smoleńsku „była wiadoma” wersja winy załogi i rozkazu Protasiuka, nacisków politycznych. W świetle nawet okaleczonego materiału dowodowego wersja ta nie znajduje potwierdzenia ale za to znakomicie nadal funkcjonuje jako poprawna politycznie. Powtarzają ją niby najpoważniejsi ludzie. Dotknięci jednak skazą blokady samodzielności myślenia. Spróbujmy z podobnej postawy wyjść i w sprawie podziału. Bo rzeczywisty podział Polaków to jest już bardzo niebezpieczna sprawa. Można się różnić, kłócić – ale dzielić, by ulegać starej jak świat zasadzie „dziel i rządź? To już absurd. Dzielą się ludzie, a ludzie są różni. Niejednokrotnie można – i to wcale nie tak rzadko – konstatować, iż mają wiedzę o rozmiarach wielkiej ale nie zapisanej tablicy. Duma, że w domu ma się tylko książki zawodowe – bo inne są przecież w bibliotece ( a że nawet się nie wie gdzie takowa i czy w ogóle jest – to inna sprawa) może być i bywa, udziałem profesora i to tytularnego. Stawiam pytanie – czy to dobrze czy źle. To, że był Jan Paweł II – wiedzą wszyscy, ale spróbujcie się Państwo dowiedzieć, któż to taki Adam Bujak albo Arturo Mari. Zacznijcie Państwo w Mieście turystycznym, rzekomo mającym zarabiać na sprzedaży śladów historii i to wielu wymiarach, w mieście o statusie stolicy kultury (o który to status Miasto nawet pro forma się tym razem nawet nie starało) i miasta papieskiego – poprosić obsługę tego ruchu turystycznego – czyli taksówkarza, by Was zawiózł np. pod kościół na Skałce, św Floriana, z trudniejszych – pod kościół Najświętszego Salwatora czy tam, gdzie można zobaczyć witraż Boga Ojca albo jeszcze lepiej do jakiejś znanej Galerii – i jak nie wylądujecie na Dworcu, Bonarce lub przy Rzeźniczej to się zdziwię. Najpierw spróbujcie Państwo to sobie rozważyć, a potem zacznijmy bardziej rzeczową rozmowę o podziale Polaków. Poglądy i przekonania można mieć różne. Polacy to wspólnota języka i kultury, związków kulturowych, zwyczajów. Posłuchajmy Radia i pooglądajmy telewizję. Po polsku to już chyba tylko się zapowiada. Zapytajmy polityków – czym jest wedle ich poglądów – Polska Racja Stanu. Zerknijmy do tego, czego na ogół się nie ogląda – do programów szkolnych. Skąd młody człowiek ma czerpać ciągłość kulturową? Co dla niego oznacza być Polakiem?. Często jest skłonny powtórzyć za politycznym idolem tłumów – wraz z uważającym się za siłę sprawczą – Q (to od słownictwa). Powiatowym mającym być wizytówką naszej prezydencji, że to obciążenie, przekleństwo i obciach beretowy. Zauważmy, że czym innym jest posiadać jakieś przemyślane poglądy, a czym innym jest je powtarzać – bo powiedziano, że Salon tak sądzi i coś jest trendy i cool. Osobiście i to z wielu powodów uważam, iż bardzo dużo zawdzięczam nie tylko mojej rodzinie Warszawskiej, ale i wprost Warszawiakom. Nikt już chyba z ludzi świadomych nie podważa, że Powstanie Warszawskie było zwycięstwem ducha zachowania jakiej takiej państwowości – możliwej do uzyskania po haniebnej postawie zdrady Jałtańskiej. Cóż z powiedzenia, że nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak nielicznym – skoro zapłatą za to była cynicznie umożliwiona hekatomba 50 lat dalszej walki o niepodległość w warunkach gdy inni się po prostu rozwijali. My byliśmy skazani na zwijanie się. I dziś, to zwijanie – demograficznie, kulturowo, w świadomości historycznej jest kontynuowane. I jak dziś by wyglądał zryw? Byłby? Iluż dziś powie „cóż się wygłupiają z tym namiotem” nie wiedząc nawet o czym i kto tam mówi, bo w ramach współczesnej wersji demokracji – opozycja już nie ma gdzie mówić. Znów powstaje drugi obieg i dlatego cenzura w Internecie to marznie władzy. Miejmy nadzieję marzenie ściętej głowy. Konkludując. To nie przekonania, jako takie, dzielą. Dzieli poziom wiedzy i świadomości, na których poglądy te są ufundowane. Inaczej mówiąc przyszedł czas decyzji – chcecie Państwo mieć Polskę czy atrapę bez pamięci wiedzy, historii – czyli bez korzeni. To nie jest żadne odkrycie, a diagnoza zaborcy – odbierz Narodowi Jego Historię i w drugim pokoleniu będzie twój. Nie na darmo też Prawo dla podludzi - Polaków zachęcało do aborcji. Ale tylko Polaków. Chcieli mieć realizowany swój cel nie swoimi rękoma. Dziś mamy „ofensywę legislacyjną” „równość” jakby nie było umów cywilno – prawnych i majstrowanie przy likwidacji elementarnych podstaw wykształcenia. Polak ma się umieć podpisać – czytać już nie musi – bo jeszcze by się czegoś doczytał i coś zauważył. Utrwalenie tego dramatu następuje przez lansowanie tezy o konieczności odsunięcia Kościoła od spraw publicznych. Wszyscy rzucili się na wypowiedź O.Rydzyka – i to jak wiem cytowaną tendencyjnie i we fragmencie. Czy ktokolwiek zastanowił się nad tym czy powiedział to w oparciu o fakty, czy nie. Znów u podłoża mamy niechęć do rzetelnej oceny Dlaczego panuje tak straszna obawa przed wiedzą, analizą i słowami padającymi pod Namiotem. Dlaczego tego samego nie można powiedzieć w normalnych warunkach? Skąd ten strach przed uhonorowaniem tragicznie i symbolicznie zmarłych i przed rzetelnym dochodzeniem do prawdy materialnej. Program polityczny oparty na jednej negacji ma być propozycją dla Narodu? Tylko ktoś kto nie analizuje i nie rozumie słów na to pójdzie. Taka negacja musi być poparta jakąś konkretną informacją. A tu hasło i --- strach – bo stracimy stołki. Nikt mi nie powie, że brak protestu wobec splantowania terenu katastrofy, niszczenia dowodów, zatrzymania nośników, odsunięcie prokuratora, który szukał innych środków dojścia do informacji - to jest coś, co mieści się w elementarnych pojęciach chęci pokazania prawdy, obrony godności Państwa, czyli właściwego prezentowania interesów Narodu. Strach jest chyba uzasadniony, a dbałość o dogodne liczenie głosów – staje się racją ucieczki przed osądem narodu. W końcu jak nie będzie Narodu to nie będzie już miał kto osądzać No to co? Jedziemy do Grecji. Oni teraz już wysprzedają ostatnie dobra, my w tym zakresie już mamy duże osiągnięcia. Pomijam nawet Zakłady – wystarczy wymienić przehulanie miedzi, traktowanie węgla, podejście do niezależności energetycznej i nawet dyspozycję jeszcze wirtualnym gazem łupkowym. Podział nie idzie po przekonaniach, a po interesach. Szemrane interesy, Miro i Rycho potrzebują wyzucia z wartości i otumanienia brakiem wiedzy. I to on jest linią podziału. Stąd walka z Kościołem Krzyżem i Wiarą ma dla interesów duże znaczenie i nie dajmy sobie opowiadać bajek o „neutralności” światopoglądowej – będącej w istocie zamiarem eliminacji świata zasad Dekalogu. Podział przebiega inaczej. Na myślących, sięgających po wiedzę i informację, opierających się o rzetelną wiarę – i – na zamkniętych w pudełku ze ścianami wyro, żyro i ekran. |