| Panu Czajce w odpowiedzi |
|
|
|
| Opinie |
| piątek, 20 lutego 2009 13:51 | Wpisany przez Dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański |
Gdy się więc reaguje, gdy już się sprawę rusza, trzeba to niestety zrobić pokazując szerszy jej kontekst. Bo w istocie – w tym konkretnym przypadku sam artykulik jak artykulik. A nawet dwa. Oto wyczytałem na stronie PO Kraków Stare Miasto „o odpadach, o środowisku” tekst sygnowany 11.02.09 przez dr. Krzysztofa Czajkę – eksperta w zakresie nauk o ziemi i gospodarowania odpadami – tak przynajmmniej jest podpisany i się zadumałem. Wszystko co tam zostało „odkryte” było przedmiotem ustaleń, memorandum i dyskusji w trakcie Społecznego Forum Dyskusyjnego w sprawie odpadów jakie odbywało się pod koniec ubiegłego roku pod popularną nazwą okrągły stół śmieciowy a i tak nie przez to gremium myśli te zostały odkryte. Zostały tylko podniesione jako często nie brane pod uwagę przez Zarządzających tym sprawami. Zawsze „podziwiałem” umiejętność przyjmowania pozy mędrca, powtarzania rzeczy oczywistych i wszystkim znanych, jako odkryć i to często – własnych. Ludzie niezorientowani nawet na takie coś się nabierają, i tak oto rośnie sobie – autorytet. Medialny co prawda – ale ten nader często przeradza się w autorytet uznawany. W końcu decydenci to też ludzie i nie każdą materię znają od podszewki. Powiem więcej, było by dziwne, gdyby wiedzieli detalicznie o wszystkim o czym decydują – a jednak decydować – przecież muszą. Są więc podatni na autokreatywnych ekspertów. To jakaś choroba dzisiejszych czasów – autokreacja, w miejsce głębokiej dyskusji i wyważania rzeczywistych racji. Hasła w miejsce programów – a programy „do lodówki, lodówkę do studni – studnię zakopać i zapomnieć gdzie ona jest” jak mawiają rezolutni żacy po zdaniu niejednego egzaminu – to często recepta na mamienie ludzi. Warto więc problem autorytetów autokreatywnych rozważyć nie tyle ze względu na pojedyncze, indywidualne przypadki (a widzimy je w każdej dziedzinie) co ze względu na szkody, które te postawy niosą. W końcu działający – by nie rzec – grasujący latami – jedynie słuszny, usłużny, a chwalący się swą rzekomą często niezależnością „ekspert” obłożony tytułami z przedrostkiem „euro” (bardzo przydatne w autokreacji) może powodować olbrzymie konsekwencje. Bezkarnie! To nie on wszak podejmuje decyzje. W rzeczywistości, często skierowuje decyzje o skali strategicznej o olbrzymich konsekwencjach finansowych, na tory, które działający w zaufaniu i ślepej wierze decydent nawet sobie nie wyobraża. Dlatego fundamentalnego znaczenia nabiera postulat – by nie używać ekspertów jako protezy i alibi dla decydentów. Postulat ten został zresztą właśnie zapisany jako efekt SFK – ale to na marginesie i dla informacji dla „odkrywców” Kryzys autorytetów jest faktem. Lecz czy oznacza to, że ich w ogóle nie ma? Prawdziwe autorytety nie są tylko w stanie zajmować się autokreacją. To decydent musi wyważać racje a do tego ma obowiązek – nawet we własnym interesie – identyfikować i dobierać rzetelnych i prawdziwych ekspertów. Bo to on – decydent - ma mandat społeczny do podejmowania decyzji obciążających wszystkich.. Wyborca więc, a nie kto inny, w końcu też to powinien zobaczyć jako praprzyczynę swoich zawodów miłosnych przy urnie. Tylko naprawdę wielcy potrafią docenić i usłyszeć prawdziwe autorytety. Łatwiej przecież jest przyjąć za prawdę to, co mówi kreujący się, ścisły krąg jedynie słusznych „niezależnych”, a jednak usłużnych, opiniodawców. W końcu któż chciałby słyszeć prawdę niechcianą? Takiego na przykład kryzysu w Polsce miało nie być, i brakiem działań wykazano, iż w to naprawdę wierzono! Ile brak wcześniejszego przeciwdziałania i dzisiejsze zbijanie kasy politycznej pod hasłem dożynania watah PiS-u i jego zohydzania będzie nas wszystkich i gospodarkę kosztowało – warto chyba będzie zauważyć. Samodzielnym – nie podpowiadanym rachunkiem. Ten ogólny mechanizm – czy raczej zarysowany problem ma swe przykłady. Natrafiłem na taki ślad i zachęcam do jego analizy pod tym kątem. Lecz tylko pod tym – bo inne – są sztampą znaną doskonale od lat. To, że sprawa śmieci – przepraszam – przy euro-inżynierach i ekspertach, trzymajmy się poprawności – mówmy – odpadów komunalnych, zwłaszcza w dziś w Krakowie, jest paląca, nie jest stwierdzeniem odkrywczym. A tu masz – przeczytałem odkrycie – że jest! To, że każdy system gospodarki odpadami musi być oparty na zasadniczej hierarchii działań – od zapobiegania powstawaniu odpadów – poprzez segregację u źródła – po doprowadzenie do recyklingu i zakończenie systemu bezpiecznymi środowiskowo i współdziałającymi stosowanie do lokalnych warunków technologiami zamykającymi system – też jest wiadome. Takie są zasady co do których się porozumiano jeszcze 1992 (Szczyt Ziemi w Rio Janeiro) i które są zapisane w prawie w tym i w naszej Konstytucji. A tu masz – doznałem iluminacji tekstem. Tak trzeba robić – i mówi to ekspert – czyli uprawniony do dawania wykładni. No i słusznie prawi – tylko czy odkrywczo – tak jak odkrywczo i rewolucyjnie brzmiały powieszone onegdaj na drzwiach Magistratu postulaty Komitetu Protestacyjnego z Rybitw. Postulaty, które dokładnie są tym samym elementarzem nie tylko niekwestionowanym, ale i omawianym w dyskusjach – z których Komitet ów się wtedy wycofał krzycząc do tej pory, iż nie został – o hańbo - dopuszczony. Jak tu opinia publiczna ma wiedzieć co jest grane? Kto tu kręci i jakie lody? Wniosek się narzuca – chłopcy bawią się w piaskownicy. W rzeczywistości jednak za tym stoi potężna kasa i nadzieje polityczne. Proszę tylko czysto ćwiczebnie – spróbować się dowiedzieć, jak się skończyła spawa Neapolu i kto, oraz ile, na tym zarobił. Znajdziemy wtedy zagadkę postawy – nie i już, my im pokażemy, poskarżymy się itd. oraz tajemnice perror odkrywców. Jeszcze jednak ekspert nie doszedł najwyraźniej do wszystkich tych problemów, które były – nie na antypodach czy Grenlandii, a w Krakowie rozważane, nie po raz też przecież pierwszy, w trakcie obrad Społecznego Forum Konsultacyjnego. Pakiet problemów związanych z realizacją zasady zrównoważonego rozwoju obejmuje na przykład sprawę konsultacji społecznych, kwestię rozpatrywania szerokiego bilansu nie tylko środowiskowego ale i szeroko rozumianego – ekologicznego, problem zaistnienia danego systemu czy instalacji i wielu innych. Tych jakoś w mantrze poprawności politycznej –nie ma. Dodajmy jeszcze jedno trudne pytanie- skoro w artykule są mapki Baryczy i zakreślona jest jej perspektywa to prosi się pytanie, które brzmi; co dalej po zamknięciu Baryczy nawet jak będzie już działała spalarnia. Ta wszak nie powoduje jakiejś cudownej anihilacji odpadów, tylko zmniejsza wielkość strumienia, choć inny z euro inżynierów, uparcie twierdzi, że po spalaniu odpadu nie ma bo wszystko będzie użyte na podsypkę. Czy ma Pan Ekspert w tej sprawie swoje wyrobione zdanie? Pytanie pomocnicze: czy Pan ekspert zauważa w tym kontekście za nieistotne czyste porównanie liczby mieszkańców i powierzchni wysypisk w Krakowie i Myślenicach i to powiązane z konkretną oceną, że spalenie daje zmniejszenie ilości odpadu, ale tylko do 30% masy przed spaleniem? Popatrzmy na załączone rysunki. Bierzmy kalkulatorek i co nam wychodzi? Stosunek liczby mieszkańców ok. 1:20 Stosunek wielkości wysypisk ok. 1:2.7 Może być wskazana wysoce prawdopodobna lokalizacja składowiska odpadów po spaleniowych? Może, jasne? Nie będę podpowiadał – ale pytanie co dalej – wydaje się być więc bliższe rozwiązania. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę determinację do prawnego umocowania właściwie – tej początkowo samowoli budowlanej w Myślenicach o nazwie składowisko – dziś posiadającej już wszelkie wymagane zezwolenia. Uzyskane one zostały meandrami procedury i kiwaniem społeczeństwa. To powiedzieć można na pewno, choć za cokolwiek co się powie, zwłaszcza prawdziwego w tej sprawie, można wylądować w Myślenicach przed Sądem KARNYM – za zniewagę – Burmistrza, czyli Gminy. I to też jest fakt. Konkretny proces trwa. Nie można też tej opowieści nie skojarzyć z informacją w Dzienniku z 19.02.09. sygnowaną przez (jch) o wstydliwej nagrodzie dla Polski przyznanej przez Organizacje Friends of the Earth Europe oraz Bankwatch Network. Te przyznają nagrody „RegioScars”, które mają być parodią nagród „RegioStars” przyznawanych przez Komisję Europejską za najciekawsze projekty. Nagrody RegioScars – to ekologiczne antynagrody przyznawane za najgorzej wykorzystane środki unijne. Wyśmiano nas za wydawanie góry pieniędzy na spalarnie śmieci, zamiast na technologie recyklingu. Nagrodę dostaliśmy za plany budowy z unijnych funduszy 12 spalarni śmieci. Pochłonąć one mają kwotę 1,2 mld zł, czyli większość środków przyznanych nam na gospodarkę odpadami. Ekolodzy (ciągle się dopytuję kto jest ekologiem, czy każdy samozwaniec w tym i broniący ślimaka winniczka w centrum Warszawy – pewne to że to ekolog?) od dawna alarmują, że spalanie śmieci w wielkim kotle, to metoda rodem z XIX wieku, a w XXI stawia się na sortownie i recykling odpadów. Mimo tych argumentów Polski, rząd pozostaje niewzruszony. Wcale nie kocham rządu D.Tuska i moim zdaniem zwłaszcza w sprawach ochrony środowiska działa tak jak i wszędzie – patrząc tylko na słupki. Lecz co racja, to racja. Spalanie w piecu cementowniczym czy w ogródku to są rzeczywiście technologie siedzące po uszy w XIX – ale technologie dzisiejsze oskarżać o powodowanie zagrożeń w czasie działania instalacji można będąc tylko analfabetą technicznym. Jeśli tak to mówimy o lobbingu przeciw spalarniowym prowadzonym na rzecz innych technologii. By było jasne – ktoś kto mówi, że leży Mu na sercu stan środowiska nie interesuje się technologią jako taką – czyli nie może być za lub przeciw spalarni. Musi zapytać jakie rozwiązanie techniczne, w tym miejscu, w tych konkretnych uwarunkowaniach da zminimalizowanie wpływu na środowisko. W warunkach Krakowa – wobec braku możliwości lokalizacji dużego wysypiska i w związku z przepisami Unijnymi (sic!) umiejscowienie spalarni z pełnymi gwarancjami, że będzie ona tylko końcówką całego systemu nastawionego na segregację i recykling oraz jego uzupełnienie innymi komponentami technologicznymi – jest w pełni racjonale i EKOLOGICZNE. Poza tym, powiedzmy że całe pieniądze zostałby skierowane na segregację i recykling – to co z tym produktem i odpadem z tego systemu? Doktrynalne podejście tu nie jest dobre, powiem więcej pachnie lobbingiem chęci skierowania pieniędzy na dobry deklarowany cel, zasilenie innych przedsiębiorców ale i na w efekcie – zatkanie systemu. Bo będzie wysegregowany odpad, będzie strumień materiału do recyklingu i będzie to co z tego zostaje. To wszystko gdzieś się musi podziać. Jest pole do uruchomienia intratnej działalności? Jest. Warunek – te wszystkie drogi muszą być drożne i muszą się kończyć technologią końca. Protestowanie i obśmiewanie technologii pachnie doktryną a nie działaniem na rzecz środowiska. Tu jednak więc proponuję się zastanowić co ta antynagroda oznacza. Nie dalej jak 19 lutego w ramach tolerancji i niechęci do słyszenia prawdy Parlamentarzyści europejscy ciężko się obrazili na Pana Klausa. Mówił rzeczy, które w Ich sformatowanych już poprawnością polityczną umysłach się po prostu – widać - nie mieści. Są już one za ciasne na przyjmowanie logicznych argumentów i prawd oczywistych. Mam jednak nadzieję iż w naszym przypadku nie nacisk, nie terror politycznej poprawności, a interes naszego środowiska naturalnego będzie górą Ważne – po jasnej wcześniejszej odpowiedzi, jakie będą skutki ekologiczne przyjmowych rozwiązań. Wróćmy więc do refleksji nad poniższymi zdjęciami – a skarżypytom europejskim – bo tak mają zamiar działać protestujący wedle zasady „nie i już” społeczeństwo powinno zadać pytanie – w co grają? Bo jak widać - nie o środowisko. To pewne. Konkretnie, jedni ci z Rybitw – dzięki swej postawie będą już dziś walczyli o przystanek i się skarżyli skomląc do euro landu – a drudzy poprawią sobie swoje środowisko i jak dobrze się zastanowią, to na lokalizacji spalarni mają szansę oprzeć poprawę swego środowiska oraz rozwój swej dzielnicy. A takie antynagrody – warto właściwie oceniać. Niech euro entuzjaści i euro skarżypyty uszy zatykają. Nie mieści Im się to w głowie. A szkoda. Tyle dobrego by mogli zrobić a bezmyślnie powtarzają mantry. Dobre tylko pytanie dlaczego się nie mieści. Daleki byłbym od twierdzenia, ze nie wiedzą co robią. Niestety chyba dokładnie wiedzą – tylko ludzie tego jeszcze nie widzą. Za to widzą w Nich Guru. Lepper kiedyś tez na tym wyjechał. Gratuluję trafności lokowania nadziei na „on nas uratuje”. Jakie są indywidualne skutki przynależności do sekty (mówimy o mechanizmie działania PR jako socjotechniki) – tu nie będę opowiadał. Każdy jest w końcu dorosłym człowiekiem. ![]() ![]() ![]() ![]() |









Gdy się więc reaguje, gdy już się sprawę rusza, trzeba to niestety zrobić pokazując szerszy jej kontekst. Bo w istocie – w tym konkretnym przypadku sam artykulik jak artykulik. A nawet dwa. 


