Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Trafiony temat, spolegliwe media
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Trafiony temat, spolegliwe media PDF Drukuj Email
Opinie
środa, 20 lipca 2011 06:07 | Wpisany przez fsd

Tak by należało skomentować wczorajszy wywiad w Tematach Dnia w krakowskiej TVP  z burmistrzem Dobczyc Marcinem Pawlakiem. To jest życie jak w Madrycie.

Żadnych kłopotliwych pytań, żadnych wątpliwości wynikających choćby z logiki tego co mało logiczne mówi interlokutor.
W tym miejscu muszę wyraźnie podkreślić, iż dalsze omówienie owego wywiadu proszę potraktować jak rodzaj studium metod medialnych stosowanych w obróbce umysłów.
Nic więcej. Bo i nie jest to w żadnej mierze chęć podważenia tego co w Dobczycach dzieje się dobrego. A dzieje się.  Będąc ½ mieszkańcem, poznałem w Dobczycach sporo ludzi o nadzwyczajnym sposobie mówienia o swym otoczeniu, chętnych do pracy i umiejących znakomicie myśleć o swych interesach. Poznałem też kilka spraw publicznych obchodzących mieszkańców. Raczej wręcz należało by się zastanowić dlaczego wiele z tych osób „nie chce się wychylać” ma przed swoją aktywnością - ścianę.
To jednak, jak  na dziś, jest oddzielnym i nie omawianym tematem.
Zajmijmy się samym wywiadem, którego osią były właściwie dwie sprawy. Już opisana wcześniej na łamach Krakowska.info  sprawa kontrowersji wokół zamiarów zwiększenia zdolności retencyjnych zbiornika.Drugą była bardzo dobra, bo trzecia lokata Miasta i Gminy w rankingu ogólnopolskim w swojej kategorii.
Uspakajające opowieści Pana Burmistrza – że nie ma problemu bo kompromis w sprawie zalewu się znajdzie – o dziwo zadowolił. Dla publik miał zamknąć sprawę. Nie padło pytanie o to, jak może taki kompromis być w ogóle, w tak wzajemnie sprzecznych a ważnych sprawach osiągnięty, skoro zwalczana jest tylko część strumienia zanieczyszczeń. Przypominam – obszarowe, w dużej mierze odpowiedzialne za stan biologii zbiornika nie są praktycznie, działaniami nawet organizacyjnymi zwalczane. A nie są – bo skutki widzę na własne oczy a inna informacja jakoś nie dociera. Z powodów które we wcześniejszym tekście pokazałem – kto o tym mówi – to wróg. Uspakajające opowieści o zmiennym stopniu wypełnienia zbiornika w takt przewidywań meteorologów jako rzekome remedium – jest właśnie dobre, ale jako opowieść ku pociesze i uspokojeniu ludu. Lud jest szczęśliwy – dobry baćka dba. Jest dobrze. Sprawa załatwiona. Załatwiona? Ejże!?
Owa propozycja nie napotkała na banalne pytanie o to, jak jest do tej pory, i czy wiadomo jaka jest skuteczność proroctw meteorologów, jak się ona ma do reaktywności napełnienia zbiornika i możliwości dynamicznego reagowania. Poza tym jeśli już, to zbiornik chroni, a nie powoduje powodzi poniżej – raczej jej rozmiary amortyzuje. W tym terenie problemem  jest raczej wcześniejsze myślenie o wodach opadowych i roli zagospodarowania przestrzennego. No tak – ale to trzeba wiedzieć – że taki na przykład Program Rewitalizacji Dobczyc przygotował zespół  Radnych jako fachowców znających się i na sprawach gospodarki przestrzennej i infrastruktury i historii i dziedzictwa i kultury materialnej itd. Uniwersalni z woli ludu.
Tak niestety jest. Najmądrzejszy obcy, jest tu z definicji głupszy niż każdy swojak. I to ludzie mają wiedzieć Taki to też panuje szacunek dla wiedzy i świadomość co do roli myślenia strategicznego.
Jeśli już przy nim jesteśmy – przejdźmy do drugiego z wiodących tematów.
Rankingu.
Nie wiadomo, kto i jakie i za co przyznawał punkty. Jakby nie było – trzecie miejsce to faktycznie sukces.  I też jest sporo racji w tym, że nie jest tak ważne, na ile się Gmina zadłuża, ale jest ważne na co się zadłuża i czy wie czym to spłaci. Ratunkiem ma być Strefa Przemysłowa – i – oszczędności. Na czym? Na szkolnictwie! Zostało to wprost powiedziane – bez reakcji! Zagadką pozostaje, ile to w stosunku do całego budżetu Gminy ma wnosić likwidacja szkół, które – faktycznie – trafiły na niż. Tylko, czy niż jest zjawiskiem wiecznym, czy późniejsze odtworzenie infrastruktury nie będzie potrzebne – na to powinny być argumenty opracowań strategicznych, a nie doraźnego liczenia.
I znów lud ma się czuć poinformowany. Sprawa jasna. 
Kluczowe wydaje się też więc to, co też ta likwidacja szkół ratuje w skali budżetu. I oczywiście jakości nauczania. Nie rozstrzygam, może jest perspektywicznie racjonalna. Wtedy warto mieć i pokazać jasny plan co się chce zrobić z tym co ludzie nieraz sami i to fizycznie budowali. Wyłania się problem innej, partnerskiej rozmowy z ludźmi. Jednak opowieść o ratowaniu „inwestycyjnym” budżetu poprzez oszczędności w szkolnictwie – warto by było zauważyć. I oczekiwać na argumenty, a nie łykać opowieść jak  bociek żabkę.
Nadal też pozostaje nie rozstrzygnięte proste pytanie, które zresztą stawiam nie po raz pierwszy i nie od dziś. Czy Gmina ma się rozwijać poprzez „sprzedaż” swojego środowiska naturalnego i zabijanie lokalnych kolorytów oraz możliwości rozwijaniem „Przemysłu” czy też raczej powinna się rozwijać poprzez wykorzystywanie swoich naturalnych cech. Tu usłyszałem pod koniec wywiadu starą nutkę o uruchomieniu zbiornika jako akwenu (co wnosi ciekawy przyczynek to pierwszego, zbiornikowego, dylematu – widać jak się to kupy nie trzyma choć gładko brzmi i owocuje politycznie?) i o turystyce. Znam z autopsji rozumienie tego pojęcia „turystyka” jakie obowiązuje pod postacią wytyczonych onegdaj (może ktoś o nich nawet wie) ścieżkach spacerowych i butwiejących już punktów widokowych.  
Są ludzie, którzy na organizacji turystyki i na zarabianiu na niej zjedli zęby. Są młodzi którzy kipą od pomysłów. Na dziś - mamy ścieżki i Zamek rodem z Cepelii, którego turystyczne wykorzystanie jest raczej, jak przypuszczam, dla Gminy obciążeniem niż zyskiem.
I co? Młodzi emigrują z Dobczyc. To jak wół jest napisane w dokumentach Gminy.
Zresztą warto poczytać nawet tylko to, co jest oficjalnie powieszone na stronie Urzędu, wyjmując z tekstu konkrety, a odrzucając nowomowę.
Ta ostatnia jest przydatna. Ale tylko w konkursach. Tu panuje wyuczony profesjonalizm. 
Zmiana myślenia o Dobczycach jest koniecznością, a zlekceważenie tego postulatu już niebawem może się stać bardzo kosztowne. Bo pożyczki zaciągane na złudne cele mogą być trudne do spłacania oszczędnościami w szkolnictwie i samą Strefą, której rozmiary nigdy nie osiągną skali i rodzaju wartościowego istotnych dla Gminy. Przemysł wysokich technologii – to kadry, to zaplecze, w tym i naukowe. Bez tego zostaje tylko sprzedaż środowiska. A jak to się sprzeda – to na czym będą zarabiali następcy? Mówię skrótowo.
Kraków poprzez dar odwiecznej przyjaźni ma z tym problem, ale na szczęście nie na Hucie stoi. Dziś Hutę tylko sprzedaje jako atrakcję turystyczną z czasów soc-komuny. Zyski są gdzie indziej – ale to znów nie taka prosta sprawa. 
Czego Dobczycom jako miejscowości o wspaniałych potencjalnych możliwościach nie życzę.
Ktoś może w końcu zmieni myślenie.
Baćka – tego nie zrobi – siła rutyny. Polityka na razie gwarantuje tu sukcesy.
I na koniec uderzyła mnie jedna drobna by się wydawało sprawa. "Pozdrawiam moich mieszkańców" - rzucił na pożegnanie Pan Burmistrz.
To król był niegdyś właścicielem dusz. Długoletnie przyspawanie do stanowiska zostawia ślady – nieusuwalne. 
I ludzie się na nie godzą. Ich interes.