 podtytuł spójrzmy na śmieci inaczej Mówimy o wystawce, jak dziś się mawia -zdarzeniu artystycznym, wykreowanym przez p. Małgorzatę Twardowowską. Ani tej od czarnoksiężnika -ani chyba od Księdza -poety.
Rzecz się działa w AUDIALNI -czyli Galerii Stanisławy i Romana Hnatowiczów. Zarówno Osoba Pana Hnatowicza jak i sam tytuł spotkania stały się wystarczającą zachętą, by przyjść. No bo z tej Audialni -robi się dobre, ciepłe miejsce w Krakowie. Wyspa na morzu komercji i oderwania się od rzeczy ważnych na rzecz byle czego. Tu poszukuje się tradycji i rzeczy ważnych. Choć jednak, bądźmy szczerzy, zysk, sam w sobie, nie jest wszak naganny, to jednak oślepione dążenie do niego powoduje oderwanie się od tego, co dziś jest gubione. W Audialni tej zguby się szuka. Wbrew powszechnej zgodzie na polityczną poprawność w końcu Ci co zaprzeczają utartym zachowaniom, osądom i poglądom -klepią dziś bidę. Nie biedę, a bidę. Mając głowy i racje patrzą tylko z daleka i z cienia jak z ich myśli - bezmyślni, a cwani i jakimś to sposobem obdarzeni "dojściami"-robią pieniądze. Dziś to się nazywa -zaradność, choć drzewiej to się zupełnie inaczej nazywało. Taki to czas zamiany znaczeń. Słowa "kultowy" "społeczny" "dobro ogółu" "artysta" i wiele innych, stają się raczej wytrychami niż by tymi, które mają jakiekolwiek znaczenie. Kiwanie głową i klepanie bezsensów -jest korzystne. Audialnia jest miejscem spotkania ludzi, którzy są przeciw. Cenią i szukają wartości rzeczywistych. Osoby Gospodarzy są tu gwarantem. To Ich Autorska sprawa. Nie ma głosowania, rad i konwektyli. To dlatego to miejsce Audialnię uważam za miejsce ważne, ocalające. Mówię to, choć wcale nie jestem pewny czy aby w dzisiejszych czasach nie czynię tym owej Audialni niedźwiedziej przysługi. Trudno. Nie dam się terroryzować do nie mówienia tego co sądzę. Do tego dodajmy postać w Krakowie już stałą -Pana Jerzego Bożyka. Też postać wyjątkowa -choć zapewne w światku artystycznym delikatnie mówiąc chyba niedoceniania. Oddzielna opowieść. Wróćmy do samej wystawy, zdarzenia. Dziś -mający się za Artystę ma jakby zakodowane, że nie wyobraźnia i ręce, a marketing są siłą nośną sukcesu -a ten - jak wiadomo, jest wartością nadrzędną w tym myśleniu. Tym razem -M. Twardowska -uruchamia wyobraźnię w odniesieniu do rzeczy uważanych za niepotrzebne. Łatwo tu wejść w tandetę -ale jak się okazuje nie zawsze to co jest wyrzucane, musi być wyrzucone a może być z gustem (co ważne) wykorzystane. Stąd używanie słów reinkarnacja i recykling. Jednak -o ile funkcja edukacyjna i szkoła dla wyobraźni nie ulega kwestii podważam jako nowomowę używanie tegoż "eko" i "recykling". Obecnie wykoślawianej i wytrychowej funkcji przedrostka "eko" warto poświęcić większy i oddzielny tekst. Tak więc tylko powiedzmy sobie że nie na darmo wszelkie zielone dziś łączy się z czerwonym -i przestrzegam iż daje to w połączeniu kolor brunatny. Inne funkcje takich mitów jak te o globalnym ociepleniu czy o wielkiej szkodliwości różnych instalacji technicznych zaczynają wydaje się docierać już do światłej opinii publicznej i wiadomym jest , iż w tych sprawach doktrynerstwo w każdą stronę działa przeciw temu co zasługuje na przedrostek "eko" czyli tworzeniu otoczenia (oikos- dom -otoczenie) korzystnego dla człowieka i zachowaniu zasobów i energii dla dalszych pokoleń. Na ile się da. Czasem to jest trudne i prościej zamiast (np. w sprawie odpadów) podejmowania trudu zmiany myślenia jest pofechtować politycznie poprawnymi euroogólnikami. Jak jakieś działanie skłania do myślenia -o to już jest dobrze!        |