Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Co wynika z oskarżenia Krakowska.info o brukowość i grafomaństwo
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Co wynika z oskarżenia Krakowska.info o brukowość i grafomaństwo PDF Drukuj Email
Opinie
piątek, 02 września 2011 22:16 | Wpisany przez fsd

Samo użycie owej zbitki – w założeniu chyba obelg – daje dużo do myślenia.  Może zacznijmy ogólnie. Jedną z cech, która pozwala rozpoznać strach przed rzeczową rozmową jest, wręcz jej uniemożliwianie, jest wielka skłonność ataku określeniem pejoratywnym i do przeinaczania znaczeń słów i pojęć. W tych warunkach podejmowanie rozmowy nie ma po prostu sensu. Jak tu bowiem rozmawiać czyli porównywać racje, gdy jeden mówi o grzybie – drugi o rybie, dla jednego „szatyn” oznacza osobnika o ciemnych włosach a drugi szatynem nazwie kogoś barczystego. Trudna lub wręcz bezsensowna jest rozmowa, gdy z góry jest się traktowanym przez interlokutora  jak człowiek drugiej albo piątej kategorii – oszołom, moher, bezrozumny antyeuropejczyk. Nawiasem mówiąc, zostając przy tych „obelegach” warto chyba zdać sprawę gdzie byśmy dziś byli gdyby zgodnie z chóralnym głosem euroentuzjastów znaleźlibyśmy się onegdaj w strefie waluty o nazwie Euro.
W tym sensie, lżony przez 4 lata obóz polityczny, zwłaszcza przed wyborami, nawet nie powinien podejmować rozmowy na żadnej płaszczyźnie - by nie legitymizować dotychczasowych zachowań tych, którzy w podludziach - którymi się lud straszy jak czarownicą i szaleńcem z nożem w zębach – nagle zobaczyli partnera.
Bo wybory – i tu ich boli.
Wystarczy pokazać swoje przekonania, zasady i cele – niech wyborca wybiera.
Wchodzenie w dyskusję na warunkach zakrzykiwania – a więc działań ściśle realizujących założenia taktyczne P-R- przeciwnika politycznego byłoby jawną stratą czasu i energii.
Tak więc – oceniam – zachowanie Prezesa PiS uznaję za w pełni odpowiedzialne i pokazujące Jego klasę wobec zjadaczy potrafiących tylko obszczekiwać a nie rozmawiać.
Tyle wstępu – przejdę więc do konkretnego tematu.
Ta ogólna refleksja odpowiada temu co przeczytałem w Krakowska.info, gdy to jakaś chyba ważna osoba z „kręgów”, z pogardą zdołała tylko wyksztusić, że „brukowiec” i „grafomańskie teksty”. To o lokalnej gazecie informacyjnej. Klasyka nowoczesnego rozumienia pojęcia dyskursu społecznego. Jej grzechem jest niestety niezależność i niespolegliwość. Fatalne. 
Widać dużo muszą mieć za kołnierzem – jak się to mówi – skoro, w miejsce ustosunkowania się do bardzo konkretnych, choć czasem lokalnych problemów stawianych tekstami – używa się takich słów i to w kontekście, który wskazuje, że się ich chyba nie rozumie.
Zajmijmy się może słowem „brukowiec” 
Darujmy sobie historię powstania tej nazwy. Dość, że - definicyjnie - gazety bulwarówki skierowane są do szerokich rzesz mało wykształconej ludności. Gratuluję więc „wysokiej oceny” już nie autorów, a odbiorców tekstów zamieszczanych w Krakowska.info . Dalej – też definicyjnie – informacje zwarte w bulwarówkach przesycone są tanią sensacją – tytuły artykułów są populistyczne i dosadne. A co mamy w Krakowska.info ? Konkretne fakty i konkretne pytania obywatelskie, problemy związane z życiem Osiedla, Krakowa Ważnym wyróżnikiem brukowca – są zdjęcia – dużo zdjęć, brutalnych, mało teksu, ilustracje przesycone erotyką. Gdzie też do tych miar Krakowskiej info? Więcej tekstu, trochę zdjęć i to czystego reportażu, zero  sensacji. Przepraszam – sensacja jest, ale  w tym o czym się mówi a salon by wolał by się nie mówiło. To może dlatego ta nazwa – brukowiec. Bez sensu nazwa użyta, za to spełnia jedną funkcję. Ma mianowicie wywołać negatywne konotacje u odbiorcy.
Czy wiec da się na tych warunkach w ogóle rozmawiać – bez doczekania się na odpowiedź na całą już listę pytań stawianych przez ową gazetę?
Poza tym w bulwarówkach zazwyczaj dużo uwagi poświęca się tematyce sportowej. Częstym atrybutem jest łatwa krzyżówka lub konkurs (np. zdrapka) tu posucha w tym względzie lecz gazecie nie stawiam z tego tytułu zarzutu.
Co do „grafomańskich tekstów”
Grafomania to patologiczny przymus pisania utworów literackich i jest znów określeniem o wydźwięku pejoratywnym – i może tu o to tylko chodzi – bo teksty w gazecie nie są twórczością literacką, a raczej wypowiedzią publicystyczną, społeczną, polityczną.
Zauważmy więc, iż owo słowo „grafomaństwo” trudno w ogóle przyłożyć do rzeczowej polemiki czy do opisywania faktów. Jeśli ktoś na przykład powie, że grafomaństwem jest napisanie o blondynie, że jest blondynem, to oznacza, że nie rozróżnia on informacji od epiki. Jak ktoś nie gra fair – i powie się mu to głośno – to samo to powiedzenie może być negowane – ale tylko wykazaniem, że gra odbywa się fair. Tu nie ma miejsca na inną ocenę tekstu, który podał owo stwierdzenie i nie ma też pola na słowo „grafomaństwo” . Jego użycie oznacza tyle co przyznanie się do zastosowania paralizatora, obawy wobec konieczności – tu, w użytym przykładzie  – wykazania, że gra owa toczy się na jakiś zasadach.
Poza tym owa zapalczywość i emocja – też dużo mówi.
Mogę tylko Naczelnej – pogratulować. Widać trafia celnie – skoro w miejsce odpowiedzi płyną inwektywy.