Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Kuluarowe pytanie i nie-odpowiedź
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Kuluarowe pytanie i nie-odpowiedź PDF Drukuj Email
Opinie
sobota, 15 października 2011 04:30 | Wpisany przez fsd

Pan Prezydent Majchrowski – zresztą tak jak to już publicznie deklarował – w trakcie wizyty władz UEFA w Krakowie zadał i to ponoć uporczywie, ale za to nie oficjalnie, a w kuluarach – na boczku – proste pytanie dlaczego Kraków nie uczestniczy w organizacji Euro 2012. Ponoć dostał odpowiedź.

Jedną od Platiniego, że taka lista przyszła z Polski czyli że on z tą aferą nie ma nic wspólnego. Drugą ponoć dał sam Pan Lato. Kraków był … najgorzej przygotowanym miastem. To zaraz. Albo miał wszystkie najlepsze oceny wg rankingu UEFA (co jest sprawdzalnym faktem) albo dołował (w skali Mira i Grzecha)
Może by Panowie w końcu sobie to uzgodnili – tyle, że w swojej pysze szefów ponadpaństwowych, zapewne doszli do wniosku, że wcale nie muszą – oni w końcu rozdają karty w tym piłkarskim pokerze o zyski.
Pytanie dodatkowe – czy na pewno zyski – po Euro się okaże. Bo twierdzę, iż per saldo Kraków na tym i tak zyska bo jakoś dziwnie dużo ekip chce wybrać na miejsce pobytowe właśnie Kraków i zadadzą sobie już sami to pytanie – dlaczego nie tu gramy. I nie Kraków tu wyjdzie na bezrozumnego organizatora, a zyski mieć będzie. Poza tym są dwa stadiony – tyle, że gdyby nie operacje biznesowe generujące koszty przy stadionie Wisły – saldo byłoby zapewne lepsze. A ile zaoszczędzonego blokowania Miasta – tyle Krakowian.
Martwi mnie co innego – i to podnoszę i uważam za wyjątkowo skandaliczne, zwłaszcza, że operacja „przyznawania” organizacji imprez ma swój wymiar finansowy.
Oto Prezydent dużego miasta, jego służby – przygotowują ofertę i ta uzyskuje jakąś ocenę, zadają pytanie – dlaczego nie? Odpowiedzi szukają – bo już tylko tak mogą to widać zrobić, wprost - w rozmowie kuluarowej.
Szeptem, boczkiem – z odpowiedzią de facto – spadaj  chłopie.
Wniosek jest dla mnie jeden – jak nie jestem kibicem, sprawy piłki jako biznesu są poza mną i mnie nie interesują – dalsze utrzymywanie na terenie Państwa tego rodzaju organizacji jak PZPN jest w najwyższym stopniu demoralizujące i demontujące porządek prawny. Ci ludzie przecież kpią w żywe oczy, działają nawet – co pamiętamy z poprzednich lat – lekceważąc Ministra sportu, a ten jest dobry, tylko gdy jest tej organizacji spolegliwy.
Mogę lubić lub nie lubić Pana Prezydenta Majchrowskiego. Ten jednak uosabia powagę i wagę mieszkańców jako społeczności. Tak więc i sam tryb załatwiania, jak i brak oficjalnej odpowiedzi na wątpliwości co do przyczyn zdyskwalifikowania Krakowa, a w końcu konieczność pokątnego zadawania pytań i udzielenie odpowiedzi obrażającej zdrowy rozsądek – uznaję za niegodne Państwa Prawa dopuszczenie do jawnego działania nieformalnych grup interesów uprawnionych do lekceważenia obywateli.
Bo tak naprawdę zakpiono z Prezydenta Krakowa.
Cała ta sprawa tylko wzmacnia moje przekonanie o słuszności owego osądu, chyba mało odkrywczego – tu w ogóle nie chodzi o sport. Radą może być więc tylko delegalizacja tego Związku i powołanie całkiem nowego, z radykalnym odcięciem od źródełka wszystkich zawodowych „związkowców”. Sanacja jest niezbędna a i kibicom myśl ta też przyświeca,  bo piłka jest, istnieje i jest pasją wielu Polaków.
To warto uszanować a nie bawić się nimi – rozmowami o wirtualu.
To w końcu ten Kraków był – czy nie był - przygotowany swą ofertą.
Jak ją widziałem – była to chyba dobra i spójna oferta i jeśli Pan Zibi czy Grześ mają inne zdanie, to może by mi to, jako obywatelowi, pokrótce wyjaśnili.
Najlepiej oficjalnie i na ręce Pana Prezydenta Krakowa.
Nie w drodze do kibelka na korytarzu Hotelu (może nie dosłownie ale na to wychodzi). Tego wymagają zasady jawności życia publicznego obowiązujące przecież ponoć też w Europie. 
Pociechą może być to, że w jakimś sensie Kraków ma szanse i tak zyskać finansowo oraz marketingowo na całej tej imprezie – bez rozwalania Miasta na cały miesiąc. A UEFA zyska zdziwienie i może nawet refleksję przedstawicieli piłki w innych krajach.

 

Czego Państwu  i sobie życzę