|
Na pierwszy rzut oka człowieka obracającego się w naszych realiach taki tekst o działalności firmy Metropolis, jak ten zamieszczony w Gazecie Krakowska.info pachnie reklamą tej firmy, chwalbą itd. Moment! Ciągle się narzeka, że - w tym kraju nic się nie da sensownie zbudować, niczego zlokalizować.
Zawsze na byle zamiar inwestycyjny przysłowiowego kurnika, jeśli tylko protest może być podniesiony – to będzie. A tu? Firma coś robi, ma zamiary, ma w tym względzie swój interes i co ważne – wie, że jest on powiązany z potrzebami ludzi. Nie kluczy, nie ukrywa. Pani Zamorska jest Radną, osobą publiczną – czyli i tylko choćby z tego powodu ma obowiązki wobec wyborców, i to nie tylko Tych, którzy Ją wybrali. Obowiązki te polegają na wyważaniu nawet przeciwstawnych racji i to nie tyle wedle własnego widzimisię – ale i na drodze prowadzenia dialogu. Istotą prowadzenia inwestycji z uniknięciem protestów jest precyzyjne i wykonywane z dużym wyprzedzeniem objaśnienie, że dany zamiar inwestycyjny zaistniał, że ma podstawy prawne, że nie jest robiony pokątnie, że ma taki a taki cel. Tego zdają się często nie wiedzieć tryby urzędnicze – dla których ten problem w istocie nie istnieje. Albo – prawie nie istnieje. Na dobrą sprawę, sprawą urzędnika jest przewertować projekt, sprawdzić formalistykę – i jak wszystko jest poprawnie to nad czym tu może się on zastanawiać? Okazuje się że ważnym elementem gry inwestycyjnej jest uzyskanie zgody społecznej i to już inwestor zaczyna zabiegać o zgodę. Środowisko to coraz bardziej się przekonuje ile kosztują zaniedbania lub nawet zaniechania w tym zakresie. Porównajmy dla przykładu długotrwały i skuteczny opór przy pierwszym zamiarze inwestycyjnym w obiekcie Cracovii i jak bezboleśnie został przyjęty projekt drugi. Pierwszy poszedł w niepamięć bo był kompletnie niezgodny z interesem społecznym. Drugi – od początku był jawny – choć nie reklamowany – a ludzie doskonale wiedzieli co się tu buduje, co będzie. I jakoś nie było tego odwiecznego ponoć odruchu sprzeciwu. Pomysł z Wesołą Polaną kotłuje się do tej pory – bo dla Inwestora Wesoła Polana to tylko konkretny skrawek ziemi. Że w Lasku Wolskim? Tyle,że są tam drzewa – i tyle. No to i sprawa się ciągnie i miejmy nadzieję na jej dobry obrót. Dobry dla ludzi , z którymi jakoś nikt nie rozmawia na argumenty. Inne niż tradycyjne – zdieś budiet. W tej publikacji widzę więc ten ważny element. Bardzo rzeczowej informacji i – miejmy nadzieję – w pełni prawdziwej i obowiązującej wizji tego co będzie. Właśnie to prawdziwej i obowiązującej – jeśli się spełni – będzie wielkim sukcesem i firmy i społeczności. To doskonałe budowanie pozycji rynkowej firmy. Tak więc to nie reklama – a informacja i najważniejsze urzeczywistnianie dialogu. O czym mówią nawet Uchwały Rady Miasta a co w innych tematach pozostaje tylko na papierze lub w realizacji na skróty powodującej podejrzenia; cóż to ta władza z inwestorem kombinują. Tu gołym okiem widać co kombinują, że dobrze kombinują i że nie ma się czemu sprzeciwiać. Czysty zysk dla ludzi, władzy i firmy. Przypomnijmy, że nie na darmo jako widać Pani Zamorska siedziała po stronie społecznej w trakcie Społecznego Forum Konsultacyjnego prowadzonego w sprawie sposobu podejścia do gospodarki odpadami w Krakowie i to w części dotyczącej warunków prowadzenia konsultacji społecznych w trakcie lokowania trudnych inwestycji. Była jedną z Autorów podpisanego przez Pana Prezydenta porozumienia w tej sprawie. To że porozumienie sobie a życie sobie – to zupełnie inna bajka. Tym samym mogę powiedzieć – widzę, że Gazeta wypełnia ważną rolę i to taką, która dla Zarządzających Miastem powinna być terenem inwestycji w dialog. Gazeta to robi bezinwestycyjnie. Ładnie brzmi – prawda? Na dłuższą metę jednak z tego zdarzenia to Miasto powinno wyciągnąć wnioski Czy wyciągnie – zobaczymy. |