|
Pomijając osobiste sympatie (i jak można z opisów i komentarzy osób postronnych – a nie oficjalnych peanów) – kompetencje osoby – jednak mnie korci by użyć tego wspaniałego zupełnie i symbolicznego w swym wyrazie zderzenia. Oto archeolog – zostaje Ministrem Skarbu. Nie ekonomista – w skrócie - buchalter, nie prawnik w ostateczności, a archeolog.
W potocznym znaczeniu – znawca mumii. Czyli gość – który niegdyś usłyszał od wykopanej mumii albo: „czy u was Santor jeszcze śpiewa?” lub „Czy w waszym kraju dalej rządzi komuna?” Nabiera innego znaczenia i nadaje się do prześmiewczych gestów to, że w dobie trwającego realnie kryzysu, ludzie rzucili się do zakupów jakby kryzys ich nie dotyczył, a finansami ma rządzić gość, który z tej dziedziny – finansów – zapewne zna relacje realnej siły nabywczej, ale pieniądza sprzed tysięcy lat. Może ma to zapowiadać epokę handlu wymiennego? Taki był ostatnio w stanie wojennym. Zresztą nie po raz pierwszy nasz idol od finansów wręcz zapowiada wojnę – straszy nią – a może coś wie i sypie przyjaciół? Okrutne to i mało stosowne żarty. Bo i nie ma z czego żartować. A jak nie ma żartów – to skąd to zestawienie ; archeo – skarb. Poszukiwanie skarbu innymi metodami? To może w tym właśnie jest jakiś sens. Młody człowiek, nie siedzący w utartych schematach myślenia może w tym jest koncepcja? Co prawda zapowiada to eksperymentowanie na żywym organizmie – lecz może można mieć nadzieję, że przetrzymamy? Jest wyjście? W końcu stagnacja myślenia już udowodniła swe ograniczenia w schematach, a ludzie wybrali – to mają. Eksperyment. Może to jest tak – że gdy znawcy i praktycy mówią – tego się nie da zrobić, ma przyjść ktoś, kto nie wie, że się nie da zrobić i po prostu robi. Amerykanie przecież już dawno ubrali to podejście do problemów nierozwiązywalnych nawet w instytucjonalną formę – burzy mózgów. Oby ta rzecz na tym polegała. Tu już sympatie polityczne wydają się być mniej ważne. Ale takimi wcale realnie - nie są. Ponad wszystko jednak nie wydaje mi się by było możliwe zbudowanie tak jak i sprawiedliwości tak i ekonomii, podejścia do zarządzania skarbem – w oparciu o relatywizm ocen. A to jest niestety ogólna zasada budowy całego ugrupowania. Tu widzę barierę. Nie w osobie znów – a w myśleniu, systemie wartości - dla każdego coś miłego - partii, która wysyła Go na pozycję kamikadze. Może i szkoda chłopa. No – ale widziały gały na co się zgadzały. Życzę więc Mu by nie stał się Pan Minister tylko „obrotowym” narzędziem i umiał skoordynować nową myślą, innym spojrzeniem zespół fachowców od spraw skarbu. I przez sympatię dla Pana Redaktora i własnego portfela. Bo może i się sprawdzi to, że dobrze zarządzać i wystawiać koncepcje może dawać ten, który nie wie, że się nie da robić. Jestem jednak pełen obaw. |