Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Na złodzieju czapka gore
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Na złodzieju czapka gore PDF Drukuj Email
Opinie
poniedziałek, 28 listopada 2011 16:53 | Wpisany przez fsd

To stare powiedzenie jest w swej wymowie uniwersalne. Nie musi przecież dotyczyć tylko aktu złodziejskiego, a odnosi się też do każdego co to coś ma za kołnierzem – jak się to mówi. Podobnie jak zawołanie „łapaj złodzieja” jest raczej opisem techniki unikania odpowiedzialności. Ci, których te rzeczy dotyczą, z zasady są święcie oburzeni – i krzyczą na cały głos, że ktoś kto tak o nich mówi, w ogóle mówi bez sensu, i w ogóle to nie o nich.
Widać trzeba wtedy stosować już łopatologię bezpośrednią.
No – to do roboty.
Nie licząc nawet na zrozumienie ze strony mataczy, a raczej by publika oglądająca ten spektakl rozdzierania szat przez niewiniątka, miała szansę zobaczyć rzeczywiste argumenty i by rzeczywiście osobiście mogła – bez papki medialnej – ocenić z czym ma do czynienia.
Zobaczmy w tym świetle dzisiejszy (28.11.11) felietonik Pani Sonik w „Dzienniku Polskim” Jej święte oburzenie dotyczy tego, iż oto trzech nowo mianowanych Ministrów z Krakowa jeszcze nie zaczęło urzędowania, a już leje się na nich lawina pomówień o ich niekompetencję (archeolog – Ministerstwo Skarbu, lekarz – Ministerstwo Pracy, filozof – Ministerstwo Sprawiedliwości). Nie można wydawać takich sądów – i tu przytacza Pani felietonistka- całą listę europejskich porównań stanowisk i zawodów osób, które je piastują. Zauważam jednak, że stanowisko – pochodzi z mianowania, jest aktem stricte politycznym i odpowiedzialnością tego, kto mianuje są skutki działań takiego kogoś kto sobie nie da rady na danym stanowisku. I już mamy pierwsze kłamstwo – określenie – rząd fachowców. Z panią Sonik się zgadzam w 100% -tach.  Nie wolno oceniać przed dokonaniami. Dodam do tego – coś co w ogóle powinno panią Sonik ucieszyć.
Rezultaty pracy w nauce zależą ściśle (choć oczywiście nie tylko) od kompetencji. Te są w owej dziedzinie warunkiem koniecznym do faktycznego sukcesu. Pragnę przypomnieć – a pisałem o tym na łamach (jeśli można tak powiedzieć) Krakowska.info o Profesorze Janie Czochralskim. Jeden z Tych, którzy śmiało mogą być postawieni obok Marii Curie-Skłodowskiej, bez którego by nie było współczesnej elektroniki, którego nazwisko jest do tej pory cytowane i – o dziwo – prawidłowo wymawiane na całym świecie dziedzin materiałoznawczych. Gość nie miał formalnej matury – a był profesorem wielu uczeni w tym i Politechniki Warszawskiej. Czy to jest pochwała braku wykształcenia? On był wykształcony i to wielu dziedzinach – od chemii po materiałoznawstwo. Łączył w sobie gruntowną wiedzę, doświadczenie, oparcie się na eksperymencie i znajomość literatury i zdolności – dziś byśmy powiedzieli  menagerskie. Tytuły a skuteczność i wiedza nie zawsze  idą w parze – to fakt.
Warto zauważyć, że w przypadku naszych ministrów nie chodzi wcale o podważanie kompetencji. Sam na tych samych łamach pisałem i o J. Gowinie i o M. Budzanowskim. Obu – jako ludzi i z własnych doświadczeń i opowieści raczej lubię i cenię.
Rzecz leży w zupełnie innej kwestii. Onegdaj namawiano mnie bym zapisał się do jedyni słusznej PZPR dwoma argumentami- 1/co Ci zależy (nie świetne?) 2/ potrzeba w partii ludzi uczciwych bo inaczej jej się nie zmieni (w czym tkwiło założenie że partia jest wieczna). Ta sama argumentacja jest świadectwem umysłu i systemu wyznawanych wartości. Byli tacy, którzy na to poszli, nie tylko partii nie zmienili, ale i teraz w swojej uczciwości – pewnie się wstydzą, a już na pewno - żałują.
Sama przynależność i związek z organizacją, która nie ma oferty ideowej lecz raczej  front – dla każdego coś miłego, a swoje i tak robimy – nie może zaowocować dobrem. I to wyraźnie trzeba powiedzieć.
Pani Sonik tego jeszcze być może nie wie. Bo uważa że euroland jest wieczny. Takie byty wieczne, już też przecież bywały.