Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie „Nauczyciele rujnują budżety polskich gmin” to tytuł z dzisiejszego Dziennika Polskiego
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


„Nauczyciele rujnują budżety polskich gmin” to tytuł z dzisiejszego Dziennika Polskiego PDF Drukuj Email
Opinie
poniedziałek, 12 grudnia 2011 13:44 | Wpisany przez dr inż. Feliks Stalony - Dobrzański

Zastanówmy się co ma wspólnego z obiektywnym i rzetelnym dziennikarstwem tytuł artykułu „Nauczyciele rujnują budżety polskich gmin” zamieszczony na rozkładówce  – czyli ważna wiadomość! Uczestnictwo to w budowie fikcji, czy tylko efekt działania manipulacji medialnej podejmowanej pracowicie przez Władze. Tak bym postawił problem.

Jak w soczewce w tym tytułowym zdaniu ogniskuje się przecież podstawowa cecha metody nie rządzenia, a jedynie - posiadania władzy. Technika ta zresztą nie jest ani nowym wynalazkiem ani też unikalnie stosowaną metodą – widzimy ją też i powiedział bym nawet w bardziej doskonałych formach – na naszym, lokalnym, krakowskim podwórku.
Technikę tę można w skrócie nazwać „NO-TL” czyli wziętym z powiedzonka – „to nie on - to Leon” albo inaczej dezinformacją typu Radia Erywań o rozdawaniu samochodów na Placu Czerwonym. Tak to prawda – tylko, że nie samochody – a rowery i nie rozdają, a kradną.
Tu mamy winnego ruiny samorządów - nauczyciele.
Przebrzydłe towarzystwo, rozbestwione, roszczeniowe, mają kartę Nauczyciela, mało roboty – tylko parę godzin – dużo wolnego - całe wakacje. No i na dodatek rujnują samorządy.
Jakoś nikt nie powie o prostych prawdach.
O pensjach, o warunkach pracy, o rzeczywistym czasie pracy, o zajęciach pozalekcyjnych, o tym co w istocie oznacza termin wakacje,  o napiętej uwadze i nad-odpowiedzialności za to co się dzieje w klasach bez najmniejszego PRAWA formalnego do wpływania na te zjawiska, o  nad-prawach uczniów i faktycznej dyskryminacji w zakresie praw do wykonywania nacisku wychowawczego, o zachowaniach i reakcjach rodziców nie rozumiejących konieczności współpracy z nauczycielem i pracy nad rozbestwionym nieraz młokosem. Przecież w każdej dziedzinie możliwość wywierania nacisku jest fundamentalnym warunkiem kształtowania czegokolwiek. Garnka się nie uformuje gdy na blachę się nie naciśnie w odpowiedni sposób i to stosownie do formy (a tu nawet forma jest systemowo kwestionowana (!) z narzucaniem względności systemu wzorców). Ciasta się nie uformuje bez wałka, człowieka się nie wychowa bez wzorca i nacisku kształtowania charakteru. Lord angielski w młodości wie co to nakaz, zakaz i rózga. A także co to dekalog jako wzorzec norm postępowania. 
Metodą obecnych rządów jest koncepcja; My jesteśmy dobrzy, dajemy prawa – i idziemy do ludzi bo obowiązki i zadania dajemy gminom. Nie dodajemy co prawda, że pieniędzy już na te zadania nie dedykujemy, ale lud nie musi tego zauważać. My jesteśmy dobrzy i na nas trzeba głosować, bo jesteśmy najlepsi – przychylni. Ta koncepcja nie dotyczy tylko oświaty. Drogi, Koleje, zobowiązania kompensat dawnych działań Państwa w zakresie nacjonalizacji i innych form rabunku, wypełnienie podejmowanych przez rząd zobowiązań w choćby w zakresie gospodarki odpadami itd. – to wszystko ma sobie załatwić samorząd.
No i w tej konkretnej sprawie winni są nauczyciele.
Acha – nie jest jeszcze dopowiedziane – że za marną infrastrukturę dydaktyczną, brak zajęć w terenie - też są winni nauczyciele – widać źle przygotowują zajęcia lekcyjne. Może tylko co najwyżej kuratoria nie wychwytują złych konspektów i sprawozdań.
Te szczyty hipokryzji i wręcz nieuczciwości w stawianiu problemów na głowie jeszcze uczestniczy przemysł kłamstwa medialnego. Że o wychowywaniu i jego jakości nikt już nie mówi – i nie zauważa ciężkiej pracy indoktrynacji neoliberalnej w miejsce szczepienia dobrem i wartościami podstawowymi – nikt jakoś nie podnosi.
Dla jasności.
Nie jestem nauczycielem. Krótko – tylko 6 tygodni, prosto po studiach pracowałem w szkole i przyznaję, że o ile kontakt z młodzieżą już wtedy uważałem za coś sympatycznego, to kontakt ze środowiskiem nauczycielskim mnie nieco przestraszył. Dziś wiem na pewno, że jak wszędzie nie ma ideałów – ale i tak nauczycielem można być w zasadniczej mierze, będąc przygotowanym na drogę pod górkę i że wszystkie niedogodności wynagradza jeden obwieś, który przestaje być obwiesiem. Tu od czasów Makuszyńskiego – nic się nie zmieniło.
W tym zawodzie trzeba kochać młodzież.
Powiedzieć – rujnujecie samorządy bo jesteście, bo istniejecie  – gdy w istocie – szkoły to zadania w dużej mierze przekazane samorządom, bez idącym w ślad za zadaniem finansowaniem – nie jest uczciwe i jest oczekiwaniem rozwiązania najprostszego – likwidacji szkół. Będzie wtedy lżej samorządom, a i wypełni się marzenie totalitarystów i biznesu. Polak ma się umieć podpisać. Nic więcej. A tu masz – pod okiem pasjonatów nauczycieli uczniowie zdobywają dobre pozycje w, międzynarodowych nawet, konkursach informatycznych, z zakresie robotyki i wielu innych.  I drugie. W tym wszystkim zupełnie ginie to, co jest istotą oczekiwanego społecznie efektu pracy nauczyciela – warunki do wyrobienia postawy młodego człowieka, patrioty (cóż za niepoprawne pojęcie!) pod okiem nauczyciela, który sam ma jakiś kręgosłup. O tym obowiązku nauczyciela się nie mówi – wyrzuca się tylko to, że w ogóle zarabia. Nie pyta się czym i z jakim efektem. Bo jak nauczyciel ma deprawować ucznia polityczną poprawnością jako dobrem najwyższym – to dla społeczeństwa byłoby rzeczywiście lepiej by go nie było. Ale Ten z kośćcem – jest wart każdych pieniędzy – ale w tym zakresie nie ma weryfikacji pozytywnej. Dobór jest do tej pory niestety polityczny i – negatywny. W tym zakresie są normy i – weryfikacja.
Co z dziennikarstwem takie pisanie jak w Dz.P - o przewinach nauczycieli – ma wspólnego? Nic.
Politruk – była i widać jest taka funkcja. I jeśli nadal jest ona potrzebna, to znajduję w tym signum czasów totalitarnych. Bo tylko w tych systemach potrzebna jest owa funkcja.
Mówi się o jakoby nienależnych pieniądzach nie pytając za co i na co są one wydawane.
Niestety.