Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Inaczej postrzegam nauczycieli aniżeli dr Feliks Stalony – Dobrzański
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Inaczej postrzegam nauczycieli aniżeli dr Feliks Stalony – Dobrzański PDF Drukuj Email
Opinie
poniedziałek, 12 grudnia 2011 22:07 | Wpisany przez Edward Brożek

Dzisiejszy Dziennik Polski napisał szczerą prawdę na temat podwyżek nauczycielskich płac.  W sytuacji malejących dochodów samorządów znalezienie pieniędzy na podwyżki gwarantowane przez Kartę Nauczyciela i obietnice rządowe jest niemożliwe. 

Dobrzański pisze, że podwyżki nauczycielskich płac są uzasadnione  bo nie mówi się o warunkach pracy tej grupy zawodowej: „… o warunkach pracy, o rzeczywistym czasie pracy, o zajęciach pozalekcyjnych, o tym co w istocie oznacza termin wakacje,  o napiętej uwadze i nad-odpowiedzialności za to co się dzieje w klasach bez najmniejszego PRAWA formalnego do wpływania na te zjawiska, o  nad-prawach uczniów i faktycznej dyskryminacji w zakresie praw do wykonywania nacisku wychowawczego, o zachowaniach i reakcjach rodziców nie rozumiejących konieczności współpracy z nauczycielem i pracy nad rozbestwionym nieraz młokosem.”   Dobrzański robi podstawowy błąd w swoim rozumowaniu: pisze ogólnie „nauczyciele” co ma znaczyć, że chodzi o WSZYSTKICH przedstawicieli tej grypy zawodowej.  Oboje mamy już siwe włosy i doskonale pamiętamy dawne czasy.  I chciałbym się skupić na nauczycielach z dyplomem wyższej uczelni, a nie jakiś SN.  Jak człowiek nie został nigdzie przyjęty na studia to zawsze przygarnęła go Wyższa Szkoła Pedagogiczna. I bez problemów absolwent, a zazwyczaj absolwentka  podejmowała pracę w oświacie. I chciałbym się uczciwie dr Dobrzańskiego zapytać ilu rzeczywistych czyli z wiedzą i umiejętnością jej przekazywania, kulturą, wewnętrznym poczuciem sprawiedliwości i pasją do nauczania spotkał w swoim życiu.  Ja mogę przyznać, że zaledwie kilku, a ukończyłem w życiu kilka szkół. Pamiętam Panią Bilewicz, która naszej pierwszej klasie w wiejskiej szkole w 1950r tak sugestywnie opowiadała o Powstaniu Warszawskim, że –jako 6 latek – zapamiętałem Jej słowa na całe życie.  W Technikum Energetycznym na ulicy  Loretańskiej nauczycielka języka polskiego  (niedawno zmarła) Anna Uhl nie tylko nauczyła mnie w miarę poprawnie  pisać, ale i rozumieć poezję. W tej samej szkole nauczyciel matematyki Orest Słobodzian (doskonały szachista) sprawił, że do dziś nie mam problemów z rozwiązaniem zadania z matematyki na poziomie szkoły średniej. Innych nauczycieli, typowych wyrobników w zawodzie, już nie pamiętam. Więc upominanie się przez Dobrzyńskiego o wszystkich nauczycieli i robienie z tego problemu politycznego, jest mało poważne.   Ostatnio, z racji ,że Naczelna Redaktor Grażyna Zamorska tej gazety została radną w Dzielnicy IV Prądnik Biały jeszcze raz zetknąłem się z przedstawicielami tej grupy zawodowej.  Mogę śmiało napisać, że  na nieszczęście mieszkańców dzielnicy przedstawicieli tego zawodu jest w tej Radzie chyba 1/3. Gdybym na podstawie pobieżnej obserwacji tych kilku osób chciał wyciągać  ogólniejsze wnioski to byłbym załamany kto dzisiaj uczy dzieci. Nie wnikam w merytoryczne kwalifikacje, ale takie cechy jak poczucie sprawiedliwości, honor, poszanowanie innych, działania dla wspólnego dobra są u tych osób w całkowitym zaniku. Głosami tych nauczycieli  Zamorska została wyeliminowana ze wszystkich komisji. Nauczycielki –radne – pozgłaszały się do  kilku po to tylko, aby Zamorska nie dostawała diety za pracę w komisjach.
Dla informacji czytelników płaci się tylko za udział w dwóch komisjach. Czyli radne, nauczycielki, zajmują innym miejsca, aby nie mógł coś pożytecznego zrobić, a robią to tylko z, no właśnie z jakich pobudek???  Podobnie jest z delegacjami na jakieś odbiory, czy inne działania poszczególnych radnych. Decyduje o tym zarząd dzielnicy, wśród których w najlepsze współpracują: nauczycielka z Akcji Katolickiej i były oficer MO.
Akurat w przypadku radnej Zamorskiej jest to całkowicie chybione działanie bo ona jest zdecydowanym przeciwnikiem wypłacania jakichkolwiek diet z budżetu miasta radnym  dzielnicowym.  Uważam za rzecz niedopuszczalną ,aby dzielnicowi radni wyciągali pieniądze z miasta dwoma rękami. Wpierw jako pensję w swoich placówkach oświatowych, a później jeszcze jako diety. Dlatego też jestem za podwyżkami dla wybitnych nauczycieli, ale zdecydowanym zwolennikiem likwidacji Karty Nauczyciela i szastania pieniędzmi. Co zrozumiałe, należy też wszystkim radnym pobierającym pensję za pracę zawodową  z gminnej kasy natychmiast wstrzymać wypłacania pieniędzy z  tytułu działalności w radach dzielnic.