Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie Jak przeżyć EURO 2012 w Krakowie?
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Jak przeżyć EURO 2012 w Krakowie? PDF Drukuj Email
Opinie
czwartek, 15 grudnia 2011 17:47 | Wpisany przez Edward Brożek

Dzisiejsza konferencja prasowa Prezydenta Krakowa poświęcona była przygotowaniom miasta do spodziewanego najazdu angielskich, holenderskich, i – na 99% - włoskich kibiców  piłkarskich. Wszystko przez to, że te drużyny będą na okres mistrzostw  Europy mieszkać w Krakowie.

A z nimi przyjadą do naszego miasta dziennikarze z ich krajów, ekipy telewizyjne i rzesze wiernych kibiców. Majchrowski szacuje ich liczbę na kilkadziesiąt tysięcy. Dziś zadeklarował, że koszty ich pobytu w naszym mieście pokryją sponsorzy. Pokazano też dziennikarzom miejsce gdzie i w jakich warunkach ci kibice będą przeżywać zwycięstwa i porażki swoich drużyn.  Na Błoniach – w połowie drogi miedzy stadionem Cracovii a stadionem Wisły - powstanie całe miasteczko nazwane Strefą Kibica.  W specjalnie przygotowanych sektorach kibice piłkarscy będą mogli się bawić w klimacie swojego kraju oglądając zarazem na wielkich telebimach zmagania piłkarzy.
Zachwyty władz miasta nad szansą na promocje miasta w świecie są zrozumiałe, choć zdecydowanie za duże.  Sądzę, że spotka nas tu wszystkich duże rozczarowanie. Nie wierzę, że w dzisiejszych czasach cała Europa nie będzie nic robiła tylko śledziła EURO 2012.  Kibice zapewne przyjadą, ale nie w takich ilościach jak się szacuje. Już teraz jest zapowiedź znacznych podwyżek cen w krakowskich hotelach. Dzisiaj jeszcze nie  dowiedziałem się   czy kibice będą mogli na Błoniach również nocować? Jeżeli tak to po co UEFA tak skrupulatnie liczyła miejsca hotelowe w Krakowie?  
EURO 2012 dla mnie to duże wydarzenie;  interesuję się piłką i będę mistrzostwa śledził. Jednak moi sąsiedzi uważają, że czerwiec przyszłego roku będzie w Krakowie trudny do przeżycia. Należy się liczyć z ogromnymi kłopotami komunikacyjnymi. Przykładowo Anglicy z Hotelu Stary (praktycznie Rynek Główny) będą jechali na lotnisko, aby polecieć na mecz. Od razu pół miasta sparaliżowane, bo w Krakowie wystarczy zamknąć dwie ulice i miasto staje w korkach. A mają w Krakowie być trzy ekipy!. Należy też się liczyć z podwyżkami cen na artykuły spożywcze, na znacznie droższe piwo czy kawę dla „tubylca” .  Więc, przyjmując zapewnianie władz miasta za dobrą monetę, boję się, że może nas ta cała impreza mocno rozczarować.  Przecież na ten okres inny turysta, poza kibicami, do Krakowa nie zaglądnie. Praktycznie muzea będą stały puste chyba, żeby w nich robić cykliczne konferencje prasowe.
I tak jeszcze retoryczne pytanie: Po co było największy krakowski hotel „Cracovia”  zamykać na rok przed takim – spodziewanym – najazdem specyficznego rodzaju turysty jakim jest kibic piłkarski. Chyba, że do czerwca przyszłego roku nieczynny budynek hotelu się zburzy i zasieje na nim zieloną trawkę?