Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Opinie O EURO 2012 - jak atakować i przykładać to z sensem i na temat
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


O EURO 2012 - jak atakować i przykładać to z sensem i na temat PDF Drukuj Email
Opinie
piątek, 16 grudnia 2011 07:31 | Wpisany przez fsd

Niestety okładanie przez Pana Redaktora Władz Miasta w sprawie Euro – można wykazać – mija się z sensem i nie jest na temat. Wyłożę dlaczego. Zacznijmy od tego, że każdy świadczący usługę zarabia na swoim dyskomforcie związanym z wykonywaniem owej usługi. Hotelarz nie ma spokoju, restaurator musi być uprzejmy choć krew go może zalewać, a piekarz się nie wyśpi o porze przysługującej spaniu.

Mieszkaniec Krakowa – nie ma z turysty zysku bezpośredniego ale jakiś ma – i – ma też związane ze stonką niedogodności. Problem można i należy widzieć w tym, że obciążenia ma znacznie większa grupa mieszkańców niż ta, która ma zyski. Czyli – może być tak że koś zarabia na nie swoim dyskomforcie. Można więc i należy podnosić pytania co też Miasto oferuje mieszkańcowi w zamian za to, że turyści tworzą jakiejś uciążliwości. Pociągają na przykład nie tylko hałas nieuleczalny choćby na Rynku,ale i jednak wpływają na ceny w sklepach, na gęstość ruchu itd. Kraków od wieków jest do tej sytuacji jako normy przyczajony. W końcu to Miasto uniwersyteckie i przez wieki choćby bursy studenckie nie były oazami spokoju i wzajemnego zrozumienia,a ilość knajp w samym Małym i Dużym Rynku niejednego dziś by zadziwiła. Turyści – w postaci handlarzy też byli a mało tego – miasto Ich do pobytu wręcz zmuszało prawem składu – i każdy na tym zarabiał. Kraków rósł . Pytanie o to czy i dziś oraz jak miasto i każdy mieszkaniec zarabia na przyjęciu turysty, Gościa odwiedzającego – jest właściwsze. Narzekanie jest konieczne ale wtedy gdy uciążliwość jest ponad miarę i nie jest kompensowana.
Akces takiej ilości gości do zatrzymania się w naszym Mieście na czas Euro – mnie raczej cieszy. Uciążliwość jak niejedna której dziś doświadczamy przy remontach. Pytajmy się więc władzy – co robi by nie oskubując  gości do gołego i złego wrażenia z pobytu – zagwarantowała taki przypływ gotówki i korzyści, by każdy to odczuł jako czysty zysk.
Jako mieszkaniec jestem raczej z tej sytuacji wstępnie zadowolony bo takie deklaracje drużyn oznaczają i brak kandydatury Krakowa wśród Miast gospodarzy oznaczają, iż nasze Miasto a/ zostało lewo i po kanciarsku potraktowane przez Państwo w Państwie (czyli PZPN) na etapie opracowywania konkursu kandydatów b/ stanie się beneficjentem nie tylko na czas meczu a na cały czas pobytu danej drużyny – a te nie zapowiadają się jako słabeusze c/ wiadomość o kompetencji PZPN dotrze do opinii światka piłkarskiego d/ i nie tylko do UFA u FIFA – które swojaków zawsze kryją e/ będzie miało te zyski bez konieczności utrzymywania nadmiarowych stadionów jaki się buduje na takie imprezy itd.
Temat zaś narzekania w tym momencie nie jest właściwy.
Ten, który powinien być postawiony to temat wykorzystania tego zdarzenia do promocji Miasta do pozyskania doświadczeń i już przygotowywania innej strategii rozwoju całej aglomeracji. Tu same pomysły ze smokami pseudo – cepeliadą i retrospektywą historyczną świadczyć może tylko o myśleniu w starych torach  - to jest zapowiedzią dużych szans na stracenie tej okazji. Bo to jest okazja. Sztuka polegać ma na tym, by te parę tygodni niedogodności nie zrujnowało infrastruktury Miasta i przyniosło zyski na lata.
Przykład „umiejętnej inaczej” umowy Miasta na budowę i użytkowanie garażu poziemnego na Placu na Groblach mnie w tym względzie ostrzega.
Tak więc istotniejsze są powody do niepokoju. Czy i jak zostanie ta zapowiedź możliwości uzyskania sukcesu wykorzystana. Dotychczasowe doświadczenia w zakresie opracowywania strategii i myślenia kategoriami dbałości o interes wszystkich mieszkańców – czego próbą jest sposób prowadzenia tzw konsultacji społecznych – nie nastraja zbyt optymistycznie.
Gdyby więc Pan Redaktor zmienił nieco sens i temat kasandrycznych przepowiedni – byłbym gotów z Nim się zgodzić. A tak – jest kontroersyja – i jest życie.