| Czy Szpital Narutowicza inwestuje w to co trzeba? |
|
|
|
| Opinie |
| wtorek, 20 grudnia 2011 21:00 | Wpisany przez Edward Brożek |
|
Okazało się, że w czasie badania u lekarza pierwszego kontaktu wynik EKG okazał się tak zły, że lekarz kazał jej natychmiast pojechać do Szpitala na szczegółowe badania. Podwiozłem ją więc na Szpitalny Oddział Ratunkowy do pobliskiego Szpitala Narutowicza, gdzie byliśmy przed godziną 15. Szpitalny SOR, po remoncie, sprawił na nas bardzo dobre wrażenie. Znajoma szybko została zarejestrowana (miała u Narutowicza kartotekę) i kazano jej czekać przed pokojem 07. Zostałem z nią i czekaliśmy razem. Przed pokojem 07 czekali też pacjenci na noszach i wózkach przywiezieni przez pogotowie ratunkowe oraz parę osób,które przyszły same w nadziei otrzymania pomocy medycznej. Karetki do szpitala podjeżdżały bez przerwy i nawet trudno było pomieścić się noszom w holu. A trzeba nadmienić ,że nie byli to pacjenci z jakiegoś publicznego zbiorowego wypadku tylko z pojedynczych wezwań karetek do poszczególnych przypadków. Głównie były to sprawy zaburzeń krążenia. Przypadki ortopedyczne czyli rożnego rodzaju kontuzje: złamania, skręcenia itp. były załatwiane w innym pokoju i tam była osobna kolejka. A wracając do pokoju 07 to pomimo tego iż pacjentów przyjmowało dwóch lekarzy kolejka coraz bardziej się wydłużała. Po 2 godz. moja znajoma z racji tego, że coraz gorzej się czuła weszła do środka i zapytała ile będzie musiała jeszcze czekać i wtedy dowiedziała się, że jest 6 w kolejce, ale trudno powiedzieć ile czasu jeszcze trzeba czekać bo karetki z pacjentami mają pierwszeństwo, a one bez przerwy podjeżdżają pod SOR. Tak więc po jeszcze godzinie szczęśliwie została wezwana do środka. Lekarz po zapoznaniu się z dokumentacją zrobił krótki wywiad i zlecił ponowne EKG, badanie ciśnienia i pobranie krwi na badania do laboratorium. W między czasie zrobiono zastrzyk domięśniowy podano jakąś pastylkę pod język. Wszystko to trwało do pół godziny i kazano czekać na korytarzu oraz po godzinie powtórnie zgłosić się do badania ciśnienia. Po ponownym badaniu okazało się ,że po zastosowaniu wspomnianych środków farmakologicznych ciśnienie na tyle spadło, że nie stanowiło już zagrożenia życia. Do pełnej diagnozy lekarskiej musieliśmy czekać jeszcze ponad pół godziny na wyniki badań laboratoryjnych, które na szczęście okazały się w normie. Po otrzymaniu wypisu i recept mogliśmy opuścić szpital.Natomiast kolejka przed pokojem 07 ciągle była taka sama.
|









Wczoraj otrzymałem zaproszenie na dzisiejszą uroczystość poświęcenia lądowiska dla helikopterów przy Szpitalu Narutowicza i też wczoraj zadzwoniła do mnie znajoma z prośbą o pomoc.





