|
Dochodzę do wniosku, że Ruczaj już zawsze zostanie odcięty od świata. Tę dzielnicę komunikacyjnie uśmiercono już dawno, kiedy bez żadnych planów dotyczących infrastruktury zdecydowano się przenosić tam kolejne wydziału Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Lekarstwem na brak alternatywnego dojazdu do tej dzielnicy miał być „tramwaj na Ruczaj” i rozbudowa ulicy Kobierzyńskiej, kolejne pasy miały likwidować korki. To się zgadza, korków samochodowych już nie ma. Wracam z uczelni, wieje, pada i każdy przystanek do przodu się liczy. Szybka decyzja – kawałek chociaż podjadę tym tramwajem, może uda się w coś przesiąść, bo te linie, które Ruczaj obsługują jak na razie nie znalazły uznania wśród moich znajomych. Przeboleliśmy likwidację na tym odcinku 124 i 424, bo w końcu na Wieczystą ma jechać 12. Ale dlaczego 128, które jest jedynym połączeniem z Hutą? Tego nie wie nikt. Pierwszy minus – przystanek tramwajowy nie jest razem z autobusowym. Gdyby w międzyczasie nadjechał autobus nie zdążę do niego dobiec. Tramwaj był szybciutko, nie było w środku wiele osób, nie mam na co narzekać, a dochodziło południe. Postanowiłam się przesiąść na Szwedzkiej – na przystanku mniej osób niż na Grunwaldzkim, można się schować przed wiatrem. Czekam na cokolwiek w moją stronę. Jedzie 194. Bardzo chciałam nim jechać, ale nawet nie próbowałam wsiadać, bo po otwarciu drzwi ludzie dosłownie zaczęli się z niego wysypywać, bo już nic nie utrzymywało ich w środku. Przyzwyczaiłam się do tego widoku, ale czy tramwaj nie miał tego zlikwidować? Ano miał. Likwidacja części linii na tej trasie spowodowała jednak, że osoby, które do tej pory jeździły nimi z Kampusu UJ, teraz muszą się dostać na Rondo Grunwaldzkie. I nie zawsze wybierają tramwaj, tylko wszystko to, co jedzie, razem z autobusami. Tym sposobem pomiędzy Kobierzyńską a Rondem Grunwaldzkim autobusy są jeszcze bardziej zatłoczone niż zwykle. Połączenia tramwajowe zupełnie rozmijają się z naszymi oczekiwaniami. Likwidacja autobusów, które jeździły pod Cracovię i miasteczko studenckie teraz nie obsługują Ruczaju, a tramwaj szerokim łukiem omija te ważne dla studentów rejony. Chciałabym, żeby osoby projektujące nowe połączenia nie opierały się na spisach i statystykach, ale pojeździły przez miesiąc w dane miejsce o różnych porach. Szybko się okaże, że ciężko jest wejść do autobusu, który na swojej trasie mija aż 3 różne uczelnie. Tramwaj jeżdżący na krótkim odcinku tego nie rozwiąże. Nikt też nie zainteresował się sprawą wieczornych powrotów z Kampusu. Połączeń wciąż jest mało, a jeżdżące autobusy są najczęściej „krótkie”. Gdzie mają się zmieścić studenci studiów niestacjonarnych, a i nieszczęśliwi, pokrzywdzeni stacjonarni, którzy kończą zajęcia po 21? A nie jest to tylko jeden budynek Kampusu, na którym zajęcia odbywają się dla jednego kierunku, ale ogromne molochy, z których wieczorami wychodzą rzesze studentów, które nie chcą urządzać campingu na Zakrzówku. Wszyscy mamy nadzieję, że skoro linia nadal jest w budowie, to po jej zakończeniu pojawi się więcej połączeń, które na dodatek będę dogodniejsze dla użytkowników. W żadne plany i terminy nie wierzymy. |