|
Oto jest dokonywany kolportaż 200 tys. listów do mieszkańców powszechnie informujących o nowych zasadach jakie mają obowiązywać w sprawie odbioru i w ogóle gospodarki odpadami.
Już liczymy? Obywatelu, chcesz czy nie chcesz i tak za te przesyłki i ich opracowanie – jak w banku – a bez swojej woli zapłacisz, tak, jak płacić będziesz za siedzenie pod stołem w UE w sprawie paktu fiskalnego. W końcu, każda rodzina średnio zapłaci, jak wyliczono, za ten luksus ok. 2 tys. PLN!! Wprowadzono zasadę – i jest to rozwiązanie w skali ogólnopolskiej - że właścicielem odpadów staje się Gmina. Przyjęcie tego rozwiązania poprzedziła bardzo szeroka akcja lobbystyczna i to o skali ogólnopolskiej. W końcu to Ustawa! Rozwiązanie to rzeczywiście wprowadza nową jakość w zarządzaniu odpadami – zadaję tylko pytanie na korzyść kogo? Gminy, Mieszkańca czy Środowiska? Pytanie to warto postawić, a odpowiedź jedyna z jaką się spotkałem – to jest dobre – tak jest przyjęte w UE. Finito – to ma być dobijające i zamykające usta i umysł. Osobiście uważam – mówię to jako dyżurny oszołom – zamianowany wrogiem rozwiązań postępowych, że jest to rozwiązanie świetne – ale z tej trójcy tylko dla Gminy. Innymi słowy bowiem, wprowadza się nim nowy podatek municypalny – tym razem nie od deszczu, a od śmieci. Do tej pory mieszkaniec płacił za usługę – odbiór i utylizację (choć ta akurat z utylizacją czyli czynieniem z odpadów czegoś przydatnego – nie wiele ma wspólnego) odpadów. Teraz, w sumie, ma płacić za sam fakt, że jest mieszkańcem. I tu, upatruję, że owo rozwiązanie nawet jeśli jest powszechnie stosowane w Unii jest fundamentalnie niezgodne z podstawową zasadą prawa w zakresie ochrony środowiska – przyjętego zresztą przez ową Unię. Zasada ta przecież brzmi – zanieczyszczający płaci. Tymczasem w tym rozwiązaniu przyjmującym (para) podatek, a nie opłatę za usługę – czy wyrzucam odpady przez okno (to wszak już nie moje, a Gminy i to ona ma posprzątać) czy elegancko segreguję i minimalizuję strumień wędrujący od źródła (czyli ode mnie ) do kosza – na jedno wychodzi. Pole dla tworzenia służb ścigających – i to przymusowych klientów dla firmy. Gdzie wolność wyboru, konkurencja. Ma działać rozwiązanie,w którym to klient sam wybiera jako rozsądne rozwiązanie przyjazne dla środowiska i jest odpowiedzialny sam przed swoją kieszenią za swe zachowania wobec otoczenia – i – środowiska. Zupełnie inne niż czysto wygodnościowe dla Gminy, administracyjno- podatkowe rozwiązanie. Do tego wyobraźmy sobie ową wymaganą dziś w ciemno deklarację co do standardu odbioru odpadów i to w przyszłości – powiedzmy z domku jednorodzinnego. Możliwa? – oczywiście tak. Ale już w kamienicy czy bloku? Ja zadeklaruję – że nie mam i nie wyrzucam śmieci więcej niż kubełek na miesiąc. Jadam w restauracjach, resztę segreguję. I co rachunki za wyżywienie w barze na rogu mam przedkładać? Udowodnić obowiązkową dostawę surowców wtórnych? Dziś mam przewidzieć ile i jak regularnie będę wykonywał wyburzenia dla dostarczenia gruzu – bo ten jest akurat tu wymieniony? Można tu się pastwić nad mnożeniem absurdów – bo i takie postawienie sprawy jest absurdem. Czy więc przyjęte rozwiązanie jest przyjazne dla Mieszkańca? Nigdy neo - podatek nie jest dlań przyjazny. A dla środowiska? Skoro moje śmieci przestają mnie obchodzić – i mam prawo obdarowywać nimi Gminę – to nie sądzę by środowisko na tym coś wygrało. Wygra za to na pewno przyszła spalarnia, gwarancją strumienia odpadów zawierającego frakcje wysokokaloryczne, bo o ile dziś ludzie właściwie w dużej mierze z dobrej woli i świadomości, a nie tak bardzo nawet z konieczności – wrzucają coś do dzwonów, to w sytuacji gdy i tak od nas to „oni odbiorą” to po co się kłopotać? Poza tym ów para podatek miejmy nadzieję trafi nie do czarnej dziury pt. budżet Gminy a będzie kierowany. Ale i tak – to gotowa kasa dla Gminy. Należna – z automatu. Nie za obsługę, nie za usługę a za żywota. Z tymi dzwonami – to zresztą jakiż jest procent wysegregowanych odpadów? Parę procent. Co na to środowisko? Można sobie oczywiście wyobrazić inne rozwiązania – ale ludzie myślący sztampą i euro-poprawnością – nie są w stanie ich przełknąć. Doświadczyłem tego przy tzw „Okrągłym Stole Śmieciowym” czyli SFK i po jego efektach, a właściwie tylko czysto medialnym i politycznym oddźwięku. Acha – mogę jeszcze zadzwonić na bezpłatną infolinię 800-11-22-11 Tylko po co ? Nawet przecież ceny się nie dowiem. Najpierw i tak muszę MPO zaprosić do tanga w ciemno. Gdybym tego nie mówił w trakcie SFK – mógłby sobie coś wyrzucać. Tak przynajmniej mam i utrwalam miano oszołoma. Dziś zaczyna ono brzmieć dumnie jako zaświadczenie o zdrowym rozsądku. W końcu każdy już zadający rozsądne i zasadne pytania to z definicji – oszołom. Tyle, że raz już oszołomy kiedyś wygrały, teraz są następni – Ci z ACTA i GMO – do których i ja się dumnie zaliczam. Idzie, a właściwie wraca socjalizm. Tyle, że wcześniej wiało ze wschodu, a dziś już jest ewidentny przeciąg. Kiedyś usłyszałem że śmieci – to już nudne. Nudne a ileż wrażeń dostarcza radosna twórczość.
|