Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Z życia Polonii Obronić dziecko czyli nowoczesna szkoła szwedzka
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Obronić dziecko czyli nowoczesna szkoła szwedzka PDF Drukuj Email
Z życia Polonii
czwartek, 30 czerwca 2011 22:03 | Wpisany przez Michał Bieniasz

Dzieci w szwedzkiej szkole niespecjalnie wiele mają zadawane do domu, a nawet jeśli lekcji nie odrobią to nic strasznego, nauczyciel słowa nie powie. Może uczeń zrobi to kiedyś indziej, najważniejsze by się nie stresował.

Być może dlatego też przez pierwszych siedem lat nauki w szwedzkiej szkole nie są wystawiane oceny.
Na wywiadówkach na ogół jest mowa o konieczności współpracy w grupie i potrzebie mierzenia w wyższe cele. Potrzebę tę młodzież traktuje raczej lekko, w grupie zaś przebywa chętnie i zdecydowanie bezstresowo. Rodzice, wiedząc że pytanie „czy odrobiłeś lekcje” jest bezsensowne, na ogół poprzestają na zadowoleniu, że dziecko chętnie do szkoły chodzi.
Opisany tu przypadek miał miejsce w typowej szkole na szwedzkiej prowincji, w klasie VIII, a więc młodzież 14-15 lat. Na szesnastu uczniów dwoje Polaków, jedna uczennica z Uzbekistanu i jedna z Somalii. Te dwie ostatnie muzułmanki.
Któregoś dnia, jedna z dziewczynek, ta z polskiej rodziny, wróciła ze szkoły i widać było że ma problem. Nauczeni wieloletnim pobytem w Szwecji rodzice, że każdy osobnik, nawet jeśli to jest własne dziecko i ma dopiero 14 lat, ma prawo do wewnętrznej integralności, milczeli. W końcu córka nie wytrzymała:
- Tato, mam problem.
- Jaki?
- Zadali nam lekcję do domu, jutro mam oddać.
- To odrób.
Nic nie powiedziała, tylko podała ojcu kartkę otrzymaną od nauczyciela biologii. Na kartce było zadanie do wykonania: „Wypisz jak najwięcej nazw, także tych powszednich, na męskie i żeńskie narządy płciowe, całość pracy z dowolnym layoutem”. Tekst ten opatrzony był dodatkowo jako motto znanym szwedzkim przysłowiem „Kärt barn har många namn” - co znaczy mniej więcej ”to co kochamy ma wiele pieszczotliwych nazw”.
Ojca, człowieka raczej spokojnego i jak dotąd sam sądził tolerancyjnego, tym razem krew jasna zalała. Wyobraził sobie lekcję, na której uczniowie, tak to jest tu w szkole przyjęte, prezentują przed całą klasą swoje prace domowe. Dziecku zakazał odrobienia lekcji, pozwolił nie iść na lekcje, a sam siadł do komputera i wysłał mail do nauczyciela z kopią do rektora szkoły, w którym zadał pytania jakie mu się po przeczytaniu tematu zadania domowego nasunęły. Chciał wiedzieć jaki jest związek pomiędzy bogactwem znajomości słów „powszednich”, a wiedzą w zakresie biologii jego córki. Czy dziecko ma słownictwo owo uzupełnić na ulicy, wśród rówieśników czy internetowych stronach pornograficznych. Czy na tych samych stronach ma szukać ilustracji, aby layout wypadł ładnie, czy ma też samodzielnie to wszystko narysować. No i jeszcze był ciekaw czy to zaangażowanie nauczyciela, czy program szkolny tak nie przystaje do tego co on jako ojciec wpaja swemu dziecku od lat.
Po kilku dniach przyszła odpowiedź od nauczyciela, że to zadanie otrzymują uczniowie już od pięciu lat i po raz pierwszy ktoś z rodziców zareagował. Że się on, nauczyciel cieszy, iż ojciec tak się interesuje nauką dziecka. Minęło jeszcze kilka dni i zatelefonował rektor szkoły. Pochwalił jeszcze raz i spytał czy odpowiedź nauczyciela była satysfakcjonująca. Ojciec odparł, że oczywiście nie. Zaczął nawet coś o moralnych i etycznych aspektach tej sprawy, o naruszaniu jego ustawowo gwarantowanego prawa do wychowania dziecka w wartościach przez siebie uznawanych, ale zrezygnował, bo rozmówca tylko się cieszył z zaangażowania i nic poza tym. Osamotniony w swych odczuciach ojciec postanowił jednak na następnej wywiadówce spytać, co inni rodzice o tym myślą. Po Szwedach nie spodziewa się jednak zrozumienia. Cała jego nadzieja w muzułmanach.
Ilość Polaków w Szwecji wzrosła znacznie w ostatnich latach. Wielu jedzie tu całymi rodzinami, dzieci idą do szwedzkiej szkoły. A szkoła jest nowoczesna, książki, zeszyty i ołówki za darmo. W wielu, jak w tej opisywanej nawet laptopy dla każdego, by mu się notatki nie pogubiły. Co z tymi komputerami dzieciaki robią to inny temat.  Nie jesteśmy w stanie pilnować, by dziecko nie oglądało niedozwolonych dla swego wieku filmów czy cenzurować jego surfowanie po Internecie, ale zainteresujmy się jak wychowuje je szwedzka nowoczesna, bezstresowa szkoła. Ta nowoczesność też może wywołać stres w naszych dzieciach. I dzięki Bogu że jeszcze czasem wywołuje.
Adres szkoły i nazwisko ojca są mi znane.