Ścieżka powrotu

Krakowska Gazeta Internetowa Żabiniec Aleś jest Pani uporczywa!
Smaller Default Larger

Dzielnica IV Kraków

TVP 3


meble biurowe


Aleś jest Pani uporczywa! PDF Drukuj Email
Żabiniec
wtorek, 10 maja 2011 07:04 | Wpisany przez fsd

Na logikę - jeśli zdarzy się budowa, choć w tak zapranym osiedlu jak Wasze na Wielkie Budowy szans nie widzę - bo betonu czy piasku nikt w taczkach nie przewiezie i to skąd? Gdzie jest miejsce gdzie mógłby teoretycznie się zatrzymać wóz - betoniarka czy piaskarka. Poza tym to i tak byłby incydent.

Tak więc z tego przyzwolenia umieszczonego na znaku każdy się wyłga i to za przyzwoleniem społecznym z rzucających się będzie rzucającym się.
Istotniejsze jest - kto jest zarządcą drogi. To nie jest wcale proste pytanie - i to w związku z ostatnimi zmianami w Prawie o Ruchu Drogowym. Czy Wojewoda czy ZIKiT czy Zarząd Osiedla? Na czuja to te dwa ostatnie. Czy mają swój podział kompetencji i najważniejsze jakie reguły obowiązują przy udzielaniu takich zezwoleń. Czy na przykład taki hipotetyczny Zarządzający może wydać zezwolenie bezterminowe i bez ograniczeń? Jakie tu są reguły czy jest jakiś regulamin, zasady.
Krok drugi. Jeśli ten Zarządzający jest tak gromowładny to czy w takim razie ma obowiązujący plan transportu i ewakuacji na ograniczonym terenie Osiedla? Czy może przyznał sobie sam nadprawa? Jak owe zasady organizacji ruchu maja się do poszanowania środowiska mieszkańców - a też czy przewiduje perspektywy remontowe. To jest ważne bo  używający dróg komunikacyjnych z konieczności i za zezwoleniem tym użyciem niszczy drogę, ją zużywa. Innymi słowy powinien ponosić koszty przyszłego remontu. Udzielający zezwolenia powinien więc drogą takich opłat tworzyć fundusz na odnowę tej infrastruktury (nie do ruszenia na np. premie dla kierownika!) Za drogo wychodzi? To może niechchcący użytkować tej drogi w ten sposób z zamiaru tego się wyleczy a taki transport masowy przeniesie na pojazdy o mniejszej ładowności.
Następne - co widzę jako problem. Onegdaj zbudowano osiedle bez wyobraźni co do liczby miejsc parkingowych niezbędnych dla takiej zabudowy i to tak gęstej i bez wyobraźni co do rozwiązań komunikacyjnych (jedna droga do osiedla - wystarczy pęknięta pod nią rura i cale Osiedle  sparaliżowane. Ergo - domaganie się organizacji ruchu i to nie opartego na zakazach a na tworzeniu dobrych warunków dla mieszkańców jest nie tylko racjonalne ale i powinno być czymś co znajdzie aprobatę społeczną.
W sumie nie ofiarowałbym się do znaków a do ich znaczenia. Bo takie na przykład śmieciarki czy energetycy do wymiany transformatora - wjechać muszą. Nie musi za to być ukryta warstwa przyjaciół zarządcy drogi której wolno wszystko.
I tyle.